W moim życiu nie spotkało mnie nic gorszego niż teściowa! A mąż stoi po jej stronie i przekonuje mnie, że mama chce dla nas jak najlepiej, ale tym razem przesadziła. Nie chce jej widzieć!

Moja teściowa na każdą sytuację ma dwa punkty widzenia: swój i błędny. Moje zdanie zawsze należało do tych „błędnych”. Pierwsza synowa mojej teściowej całkowicie poddała się jej woli, ale ja okazałam się być twardym orzechem do zgryzienia.

Zaczęło się od tego, że ja i mój mąż byliśmy niezależni pod względem mieszkania: mieszkaliśmy w moim mieszkaniu. Teściowa od razu próbowała przekonać swojego syna, by wziął kredyt hipoteczny i kupił inne mieszkanie, ale mój mąż nie dał się przekonać jej argumentom. Chociaż spory remont w moim mieszkaniu był bardzo potrzebny. Problem ten odkładaliśmy zawsze na później, ale w końcu zalał nas sąsiad z góry i nie mieliśmy już wyjścia, zwłaszcza że oczekiwaliśmy narodzin dziecka.

Rozpoczęliśmy poszukiwania rzetelnych pracowników. Teściowa proponowała jakichś swoich znajomych, ale zdecydowaliśmy rozwiązać tę kwestię sami. Znaleźliśmy świetną ekipę, ale musieliśmy poczekać kilka miesięcy, aż skończą pracę nad innym projektem. W tym czasie teściowa nie przestawała nas męczyć rozmowami o tym, jak wspaniałych ma pracowników, jakichś wujków Tadków i podobnych

W końcu nasza ekipa była gotowa do pracy. Razem odwiedziliśmy potrzebne sklepy, określiliśmy, jakie materiały i instalacje są potrzebne. Część zakupiliśmy od razu, resztę zaplanowaliśmy na „później„. I wtedy nadeszła wizyta teściowej! Po obejrzeniu zakupionych przez nas tapet stwierdziła, że to po prostu koszmar! Jej opinia była mi obojętna, ale działała mi na nerwy

Remont mieszkania ruszył pełną parą, ale moja ciąża również szybko postępowała, prawie dziewiąty miesiąc! Okazało się, że wystąpiły jakieś komplikacje i muszę trafić do szpitala na zachowanie ciąży. Z powodu zasad kliniki nie mogliśmy się widywać z mężem, komunikowaliśmy się tylko przez telefon. Powiedział mi, że remont jest bliski ukończenia.

Dwa tygodnie później urodziłam dziecko i wróciłam do domu. Powiedzieć, że byłam przerażona, to nic nie powiedzieć! Czułam się, jakbym weszła do mieszkania teściowej. Wszystko w moim domu było zrobione według jej gustu – okropny gres, straszne tapety, idiotyczne zasłony na oknach. To była kopia jej mieszkania, od której mnie mdliło!

Rzuciłam się na męża z pretensjami, ale okazało się, że przez tydzień był w delegacji, nic nie mówił, żeby mnie nie denerwować. Poprosił matkę, żeby przypilnowała mieszkania. I oto skutki. Cały ten remont i projekt to dzieło rąk jego matki. Okazało się, że teściowa wymieniła w sklepach wszystkie zakupione przeze mnie tapety i pozostałe towary na inne według swojego gustu. Byłam w kompletnym szoku. Zniszczyła moje mieszkanie, twierdząc przy tym, że powinnam być jej wdzięczna, bo zaoszczędziła nam mnóstwo pieniędzy!

Teraz nie chcę nawet widzieć tej kobiety! Nie pozwalam jej kontaktować się z moim dzieckiem. Mąż ciężko to przeżywa, widzę to. A ja muszę żyć w mieszkaniu, które wygląda jak nie moje. Przecież nie będę go znowu remontowała, przy maleńkim dziecku.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *