Byliśmy małżeństwem z Frankiem od piętnastu lat, a potem odszedł do innej kobiety. Nasz syn ma dwanaście lat. Postąpił brzydko. Wciąż milczę o tym, jak znosiłam zdradę. Zostawił mi kredyt hipoteczny i ukradł sprzęt AGD. Po prostu na początku oficjalnie nigdzie nie pracował, więc wszystko zostało wydane na moje nazwisko. Potem znalazłam dobrze płatną pracę, on zaczął gdzieś ciągle znikać, szwendać się, ostatnią kroplą przelewającą czarę goryczy była obecność kochanki. Starałam się do niego dotrzeć, mówiąc, że będzie mi z tym wszystkim bardzo trudno.
Powiedział wprost po rozwodzie, że „Twoje kredyty to Twoja sprawa”. Nie płacił też alimentów, nie widziałam go też przez sześć miesięcy. Pojawił się kolejne sześć miesięcy później, powiedział, że chce mieć kontakt z synem. Nie zamierzałam utrudniać kontaktów, dziercko powinno znać ojca. Nie powiedziałam dziecku też niczego złego o moim mężu. W końcu jest ojcem. Chłopiec potrzebuje taty. To prawda, że wątpiłam, że tak będzie i to dobre rozwiązanie. Czego on może go nauczyć? Porzucania żony, zdradzania, nie brania żadnej odpowiedzialności? Wątpliwe umiejętności. Syn po spotkaniach z ojcem wracał z drogimi zabawkami. Później zauważyłam, że zaczął mnie traktować inaczej.
Franek zwrócił dziecko przeciwko mnie, powiedział kilka paskudnych rzeczy. Kiedy przyszedł po raz kolejny, aby odwiedzić syna w domu, zrobiłam mu awnaturę i zrobiłam to specjalnie przy dziecku. Powiedziałam o alimentach, kredytach oraz innej kobiecie. Syn o tym nie wiedział. Franek również wyglądał na zdezorientowanego. Nie sądził, że jestem do tego zdolna. Co z tego? Jest słabo odpowiedzialny za swoje czyny, a syn musi znać swojego ojca w twarz, prawdziwe oblicze. Szkoda tylko, że musiałam zejść do jego poziomu i wtrącać dziecko w ten cały brud. Jednak zadziałało . Od tego czasu ja i syn jesteśmy jednym zespołem.