Jestem matką dwóch córek. Niedawno moja młodsza córka, Dorota, wróciła do naszego domu po tym, jak jej małżeństwo się rozpadło. Rzuciła wszystko co trzymało ją w mieście i wróciła na wieś. Znalazła schronienie u nas, u swoich rodziców. Nie sprzeciwiłam się temu, ale moja starsza córka, Ewa, wyraziła swoje niezadowolenie, twierdząc, że to niesprawiedliwe.
Z mężem zawsze dążyliśmy do równości między naszymi córkami. Mieszkamy na wsi i całe życie ciężko pracowaliśmy. Mój mąż pracował nawet za granicą, aby zapewnić dzieciom potrzebne środki.
Po ukończeniu studiów obie córki wróciły do domu. Ku naszemu zdziwieniu, Dorota ogłosiła, że zamierza wyjść za mąż. Byliśmy zaskoczeni, ponieważ spodziewaliśmy się, że to Ewa wyjdzie za mąż jako pierwsza. Rozpoczęliśmy przygotowania, ale mieliśmy wątpliwości co do narzeczonego Doroty i jego rodziny. Dorota nalegała na to, aby żyć osobno i zażądała swojej części majątku z góry.
Mój mąż uzbierał 80 tys. oszczędności, więc daliśmy każdej córce po 40tys. Dorota wyjechała, aby rozpocząć swoje nowe życie, a starsza Ewa została z nami i wykorzystała te pieniądze na remont naszego domu. Po kilku miesiącach małżeństwo Doroty rozpadło się z powodu problemów finansowych i ingerencji teściowej w ich życie. Zwróciła się do mnie po radę i ostatecznie rozwiodła się z mężem.
Po stracie pracy zdecydowała się wrócić do domu. Ewa sprzeciwiła się powrotowi Doroty, twierdząc, że młodsza siostra roztrwoniła swój majątek i nie ma żadnych praw do domu, który sama odnowiła. Jako matka, serce mi pęka. Kocham obie córki równie mocno.
Jestem rozdarta i nie wiem, jak mądrze postąpić w tej delikatnej sytuacji.