Sąsiedzi z ogródków działkowych bezczelnie zabrali sobie naszą działkę, ale sposób, w jaki się zachowali, oburzył mnie jeszcze bardziej

Moi rodzice mieli dużą piękną działkę na ogródkach działkowych. Znaliśmy sąsiadów od 10 lat, nie było ogrodzeń. I nie było potrzeby, wszyscy się znali, a także znali swoje terytoria. Nasz teren był ogrodzony tylko krzewami porzeczek. Rodzice po prostu uwielbiali spędzać każde lato na działce, majstrować przy ogrodzie. A moja siostra i ja po prostu przyjeżdżałyśmy im pomóc i trochę odpocząć. Ale zimą tata zachorował, szybko zmarł. Mama miała trudności z zaakceptowaniem tej straty, sama przez długi czas leżała w szpitalu, była leczona.

Moja siostra i ja dosłownie nie odchodzilłyśmy od jej łóżka. Tak minął pierwszy rok. Mama przeszła operację serca, potem nastąpiła długa rekonwalescencja. Codziennie zabieraliśmy ją do szpitala na badanie. W tym czasie zupełnie zapomniałyśmy o domku. Po dwóch latach mama wróciła do sienie. Powiedziała, że bardzo tęskni za tym miejsce, bo są tam najlepsze wspomnienia związane z naszym tatą. Więc zebrałyśmy się i pojechałyśmy tam. Myśleliśmy, że zobaczymy zarośniętą krzewami działkę, ale nie. Nasza działka była zadbana, a ponadto pojawiły się jakieś nowe grządki.

Tam też jest nowa szklarnia. Nie spodziewali się nas zobaczyć nasi sąsiedzi. Myśleli, że po prostu porzuciłyśmy nasz domek, więc postanowili zabrać sobie działkę, skoro my i tak nie korzystamy. Postanowiliśmy spokojnie rozwiązać sytuację. Powiedziałyśmy, że lepiej, żeby przenieśli szklarnię na swoją stronę, niech wykopią swoje grządki, ale wtedy sąsiedzi wywołali nam awanturę. Mówią, że nie mają miejsca na szklarnię, a na naszych grządkich wszystko zostało już zasadzone. Nikt ich o to nie prosił, a ponadto nie mieli do tego prawa. Pokłóciliśmy się z nimi bardzo mocno. Po tej sytuacji postawiliśmy więc wysokie ogrodzenie.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *