Niedawno kupiliśmy kolejny mały domek, bo co może być lepszego niż relaks na świeżym powietrzu? Obok nas było jeszcze wiele domów, a pewnego dnia nasz sąsiad jechał do miasta i widząc go, mój mąż postanowił go podwieźć, ponieważ było mu po drodze. Zdarzyło się to jeszcze kilka razy i stało się to tradycją. Sąsiad zastanawiał się, kiedy mój mąż, Leszek, pojedzie do miasta, aby zdążyć do niego dołączyć.
Po pewnym czasie był tak nachalny, że zaczął prosić, a potem żądać, aby Leszek po niego wpadł lub przynajmniej kupił mu chleb. Leszek nigdy mu nie odmówił, a sąsiad za te podróże dawał coś ze swojego gospodarstwa, na przykład miód. ale mam dość tego, że ciągle jest pasażerem w samochodzie mojego męża. Kiedyś w drodze do sklepu przypadkowo zobaczyłam naszego sąsiada stojącego obok nowego samochodu. Nie żebym szpiegowała, ale przypadkowo byłam świadkiem rozmowy między sąsiadem a jakimś nieznajomym.
Podczas tej rozmowy dowiedziałam się, że sąsiad kłamie. Okazuje się, że od dawna ma zagraniczny samochód, po prostu boi się porysować coś na naszych drogach, więc jeździ z Leszkiem. O tym wszystkim oczywiście powiedziałam Leszkowi, a ten podjął decyzję w ciągu najbliższych kilku dni, aby w ogóle nie jeździć samochodem. Przez cały tydzień sąsiad przychodził do nas i pytał, kiedy Leszek jedzie do miasta. Dopiero po tygodniu pokazał swoją „strzałę”. Nie rozmawiamy już z nim, ale niczego nie żałuję