Moja córka zażądała hucznego wesela i wypożyczonej limuzyny. Nie minęło pół roku, a już się rozwodzi

Od samego początku moja córka marzyła o hucznym weselu i wypożyczonej limuzynie, ale ze względu na ograniczone finanse jej narzeczony był przeciwny. Nie mogliśmy jednak z mężem patrzeć na smutek i żal naszej jedynej córki – przecież ślub to taki ważny dzień w życiu młodej pary, nie chcieliśmy by nie mieli czego wspominać ze względu na brak pieniędzy. Nam też nie powodzi się najlepiej, to samo z rodzicami narzeczonego córki, więc postanowiliśmy z mężem wziąć kredyt na prawie dwadzieścia tysięcy, by urządzić im wesele takie, o jakim marzyli.

Córka też wiele razy narzekała:

– Wychodzę za mąż raz w życiu. Mamy odłożone fundusze, ale to wystarczy tylko na skromne wydarzenie. Rodzice narzeczonego dali pieniądze na pierścionek, który sobie wymarzyłam. Wy też moglibyście mi pomóc.

Wesele było niezapomniane, nie mogę nic zarzucić, a limuzyna, którą wynajęli, była przepiękna. Córka była w siódmym niebie, a my byliśmy też szczęśliwi obserwując nasze dziecko. Wtedy przypomniałam sobie jak ja wychodziłam za mąż. Wtedy nie stać było nas na to, co dostała od nas córka. Ja założyłam prostą białą sukienkę i uszyty przez mamę welon, a mąż czekał na mnie w swoim znoszonym już garniturze i lekko pożółkłej koszuli. Nawet bukiecik kwiatów był zrobiony ręcznie z róż, które rosły na ogródku.

Młodzi teraz mieli to, o czym my nawet nie marzyliśmy. Jednak co z tego, skoro nie minęło pół roku, a ich małżeństwo zaczęło się rozpadać. Córka zawsze chciała mieć wszystko, co najlepsze i zaczęła być coraz bardziej wymagająca. Chciała drogich prezentów, nowych ubrań i regularnych wizyt w spa.

Mąż starał się spełniać wszystkie jej zachcianki, ale z czasem zaczął czuć się wykorzystywany.

W końcu córka zdecydowała, że chce się rozwieść. Teraz mamy córkę, która lada moment będzie rozwódką, a gdyby tego było mało, jeszcze niespłacony kredyt…

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *