– Musisz mu wybaczyć, to twój mąż! To co, że macie rozwód? On jest ojcem twoich dzieci – mówi teściowa. To, co zrobiła później, to już szczyt

Gdy wszystko w życiu mojego byłego męża było w porządku, to nie pamiętał ani o mnie, ani o dzieciach. Nagle nastąpił zwrot o 360 stopni. Znienacka zaczął dzwonić, pisać i interesować się dziećmi.

Matka mojego byłego męża uważa, że skoro wzięliśmy ślub „przed Bogiem” i urodziłam mu dzieci, to powinnam zapomnieć o wszystkim i przyjąć jej syna z powrotem do domu. – Bo jesteśmy rodziną! – argumentuje.

Poznałam Wojtka w pracy. Zaczęłam pracę zaraz po studiach, byłam młoda, niedoświadczona, a on był tam, można powiedzieć weteranem. Szybko wziął mnie pod swoje skrzydła, wszystko tłumaczył i pomagał w trudnościach. Rano przynosił mi kawę, którą kupował po drodze, a po pewnym czasie zaczęliśmy razem chodzić na lunch.

Byłam zachwycona taką uwagą i troską. Bardzo polubiłam Wojtka i czułam, że on też darzył mnie sympatią.
– Nie ufaj mu tak, Wojtek miał już wiele romansów – ostrzegała mnie koleżanka, która pracowała tam drugi rok, ale nie chciałam jej słuchać, bo myślałam, że mówi tak z zazdrości.

Nasza znajomość szybko przerodziła się w romans. Najpierw odprowadzał mnie do domu, a potem zaczęliśmy razem mieszkać. Kiedy to się stało, nalegał, abym zmieniła pracę, aby ludzie nie plotkowali. Tak też zrobiłam.

Półtora roku później pobraliśmy się. Mieszkaliśmy już w moim mieszkaniu, więc nie mieliśmy problemu z tym, gdzie się podziać. Żyło nam się bardzo dobrze. Po roku urodziłam pierwsze dziecko, a po dwóch latach drugie.

Żyliśmy z pensji męża i pomocy moich rodziców. Teściowa nam nie pomagała, ale prawie codziennie dzwoniła i lamentowała, jak jej biedny synek się męczy, by utrzymać rodzinę, a ja siedzę w domu. Brzmiało to tak, jakbym po prostu siedziała w domu i nic nie robiła, a ja opiekowałam się dwójką małych dzieci i zajmowałam się domem. Decyzję o drugim dziecku podjęliśmy wspólnie. Mąż wiedział, w co się pakuje.

Kiedy młodszy syn skończył rok, Wojtek zaczął więcej pracować, wracał późno, często wyjeżdżał na weekendy. Mówił, że dużo pracuje, żeby dostać awans, bo rodzinie potrzebne są pieniądze. Jednak nie zaczął więcej zarabiać.
Po pół roku okazało się, że Wojtek ma nową dziewczynę i zamierza się do niej wprowadzić. Stąd wynikały te wszystkie spóźnienia z pracy i tak dalej.

– To twoja wina. Jesteś pogrążona w codzienności, nie dbasz o siebie, po porodzie stałaś się zdezorganizowana, tylko dzieci i dzieci. O czym mogę z tobą porozmawiać? Tylko o mleku, pieluchach i głupich bajkach dla dzieci – wyliczał mój mąż.

To było niesamowicie bolesne, bo szczerze kochałam tego człowieka i wierzyłam, że z nami będzie wszystko dobrze, bo jesteśmy rodziną. Czułam się zdradzona i zraniona. W końcu sama złożyłam wniosek o rozwód. Nie mieliśmy nic wspólnego, więc nie było co dzielić. Obiecał płacić alimenty. Tak się rozstaliśmy.

Szczerze mówiąc, bez pomocy mamy nie dałabym sobie rady. To było ciężkie, nie tylko fizycznie, ale również psychicznie, zwłaszcza przez słowa mojego męża, które głęboko mnie zraniły. Zarówno te dotyczące mojego wyglądu, jak i twierdzenia, że jestem nieinteresująca. W najtrudniejszych chwilach mama musiała zamieszkać ze mną, bo nie miałam sił nawet wstać z łóżka, ciągle chciało mi się płakać i spać.

Ale wyzdrowiałam. Od dwóch lat żyję jako rozwiedziona kobieta. W tym czasie Wojtek nigdy nie odwiedził dzieci, przelewał na moje konto 2 tys.  zł alimentów i to by było na tyle. Nigdy nawet nie zadzwonił, nie zapytał, jak się mają. Jego matka odwiedzała wnuki, ale rzadko. Zwłaszcza po naszej kłótni, podczas której próbowała wmówić mi, że to ja jestem winna odejścia męża.

– Czego się spodziewałaś? Mężczyzna kocha oczami, ale tutaj, wybacz, nie ma co kochać. Całkowicie odpuściłaś sobie. Zaniedbałaś się i nie wykręcaj się dziećmi, bo nawet mając dzieci, kobietom udaje się dobrze wyglądać – wygarnęła mi prosto z mostu.

Wtedy brutalnie jej przerwałam, mówiąc, że jeśli ponownie poruszy ten temat, będzie szukać kontaktu ze swoimi wnukami za pośrednictwem sądu. Ucichła i od tej pory rozmawiamy wyłącznie o dzieciach i pogodzie.

Niedawno Wojtek niespodziewanie wrócił do mojego życia. Zaczął dzwonić, wysyłać wiadomości i wykazywać zainteresowanie naszymi dziećmi. Byłam zdziwiona, dlaczego po dwóch latach ciszy nagle postanowił się odezwać. Jednak zdecydowałam, że lepsze jest utrzymywanie spokojnych relacji niż dalsze konflikty. W końcu ważne jest, aby dzieci miały kontakt z ojcem.

Ale szybko uświadomiłam sobie, że dzieci nie interesowały go tak bardzo, jak moje życie osobiste. Zaczął przychodzić, zadawać mi pytania, flirtować ze mną. Potem nawet zaprosił mnie na randkę, ale odmówiłam. Wyleczyłam się z niego, nic do niego nie czułam, a komunikować się z nim zaczęłam tylko ze względu na dzieci.

Jasno i wyraźnie powiedziałam, że jeśli chce widywać swoje dzieci, nie będę stwarzała żadnych przeszkód, ale jeśli chce w ten sposób zbliżyć się do mnie, to nie ma na to żadnych szans. Zaczął mi tłumaczyć, że głupio postępuję, odtrącając go, ale nie zrobiło to na mnie żadnego wrażenia.

Niedawno zadzwoniła oburzona teściowa. To od niej dowiedziałam się prawdy. Krótko mówiąc, Wojtek poślubił tamtą kobietę i zaczął pracować w firmie jej bogatego ojca. Przez dwa lata żył jak pączek w maśle, a potem jakoś wypadł z łask. Żona rozwiodła się z nim, teść wyrzucił go z pracy, więc nie mając wyjścia, wrócił do teściowej z jedną walizką.Ale teściowa nie potrzebuje w domu starszego, niepracującego syna. Przyzwyczaiła się do bycia swoim własnym szefem, a teraz synalek zwalił się jej na głowę. Leży na kanapie, je i nic nie robi całymi dniami. Zdecydowała więc, że należy go wysłać do swojej byłej żony, czyli do mnie.

Moja teściowa tego nie powiedziała, ale dla mnie to było jasne. – Wiesz, każdy popełnia błędy. On jest twoim mężem, jest ojcem twoich dzieci. Masz szansę na odzyskanie normalnej rodziny, ale kręcisz nosem! Przeprosił, przyznał, że się wtedy mylił! – teściowa próbowała przemówić mi do rozsądku.

Jednak ja odmówiłam tego nieziemskiego szczęścia, jakim jest odtworzenie rodziny ze zdrajcą. Była teściowa nadal jednak nie może przyjąć tego do wiadomości. Niedawno przyłapałam ją na namawianiu mojego starszego syna, aby poprosił mnie, żebym przywiozła jego tatę do domu. Od tego czasu babcia widuje się z wnukami tylko pod moją kontrolą. Powiedzcie, że robię dobrze? Potrzebuję wsparcia.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *