Monika miała dość złej machochy i uciekła z domu. Pracowała w sklepie, gdy przyszedł trzy razy z rzędu obcy mężczyzna

Moja mama opowiedziała mi kiedyś historię, jaka wydarzyła się w jej rodzinnej miejscowości. Kiedyś była dziewczyna o imieniu Monika, która nie mogła już znieść swojego ojca i machochy, więc postanowiła opuścić dom i zamieszkać z babcią. Monika znalazła pracę w sklepie w pobliżu, a na co dzień pomagała swojej babci. Choć trudno w to uwierzyć, to jej życie przypominało historię Kopciuszka – zły ojciec, macocha i jej córka oraz pasierbica Monika. Całe szczęście, że ta dziewczyna miała kochającą babcię.

Pewnego dnia, gdy pracowała w sklepie, pojawił się tam nieznajomy młody mężczyzna. Przychodził do sklepu aż trzy razy, za każdym razem kupując wódkę. Monika zauważyła, że człowiek wydaje się być roztrzęsiony i nie wygląda na typowego pijaka. Postanowiła więc mu pomóc.

– Nie sprzedam Ci już więcej wódki. Idź do domu i prześpij się.

On jednak zaprzeczył, powiedział, że nie ma dokąd wracać i zaczął mamrotać coś po cichu. Monika zaraz miała kończyć swoją zmianę, więc zabrała chłopaka do siebie. Tam go nakarmiła, dała czyste ubrania i łóżko.

Na drugi dzień przedstawił się jako Janek i opowiedział Monice, że pokłócił się z rodzicami. Ona też opowiedziała mu o swojej sytuacji i dwoje młodych ludzi zaczęło się wspierać nawzajem. Janek nie miał gdzie pójść, dopiero skończył szkołę, nie miał jeszcze pracy, więc babcia za namowami wnuczki zgodziła się dać mu pokój na jakiś czas. Jednak babcia Moniki uparcie próbowała przemówić mu do rozsądku, że na rodziców nie powinien długo się gniewać i trzeba czasem pierwszemu wyciągnąć rękę.

I tak miesiąc później, gdy Monika wróciła z pracy, zauważyła, że jej przyjaciela nie ma w domu. Siedziała smutna i myślała, że ją zostawił. Wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi – otworzyła, a tam stał Janek z ogromnym bukietem kwiatów.

– Wyszedłem bez słowa, bo poszedłem się pogodzić z moimi rodzicami. Teraz, kiedy wszystko jest już wyjaśnione, chcę Cię prosić o rękę – powiedział.

Monika, zaskoczona, ale szczęśliwa, zgodziła się.

Podobno wciąż są razem i tworzą szczęśliwą rodzinę z dwójką wspaniałych dzieci. Moja mama nie ma z nimi kontaktu, ale wciąż powtarza mi tę historię jako przykład tego, że warto być dobrym i pomagać innym w potrzebie, bo kto wie, czym los może nam się odwdzięczyć.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *