Michał urodził się i wychował w małym miasteczku. Przeprowadził się do Wrocławia, aby rozpocząć studia na uniwersytecie i w końcu osiedlił się tam na stałe, poślubiając Teresę. Wkrótce potem urodziła im się córka.
Ich wspólne życie było zgodne i harmonijne. Michał był dobrym mężem i ojcem. Pracował, spłacał kredyt hipoteczny za ich mieszkanie i utrzymywał dobre relacje ze swoją matką, którą regularnie odwiedzał.
Jednak ich spokojne życie zostało zakłócone 10 lat po ślubie, gdy matka Michała, niespodziewanie przyjechała do nich w odwiedziny i przedłużyła w nieskończoność swój pobyt, tworząc dyskomfort w ich małym dwupokojowym mieszkaniu.
Pewnego dnia wyraziła chęć sprzedania swojego mieszkania i kupienia innego obok nich, ponieważ stawała się starsza i potrzebowała stałej opieki. Michał zobowiązał się pomóc jej w tej sprawie, lecz sprzedaż mieszkania przeciągała się, a teściowa ani myślała wracać do siebie.
Długotrwały pobyt matki Michała w ich domu wywołały nową falę napięcia. Stopniowe narzucanie swoich zasad, zwłaszcza w kuchni, doprowadził już do konfliktów z Teresą. Rozczarowana sytuacją Teresa wraz z ich córką tymczasowo przeniosły się do domu swoich rodziców.
Teściowa ostatecznie sprzedała swoje mieszkanie i się wyprowadziła, ale harmonia rodzinna została już utracona. Matka Michała stała się bardziej zamknięta. Odmawiała wizyt w domu syna i rozmów z Teresą. Michał mając wyrzuty sumienia, spędzał z matką coraz więcej czasu w jej domu. Relacje pary pogorszyły się, co prowadziło do częstych kłótni.
W chwili złości Michał opuścił ich dom i po sześciu miesiącach milczenia złożył pozew o rozwód. Po rozwodzie życie Michała się zmieniło: zaczął sięgać po alkohol, a Teresa, obwiniając teściową za rozpad jej rodziny, ostatecznie zerwała z nią kontakt.
Ostatnio teściowa zwróciła się do Teresy z prośbą o pomoc, wyrażając zaniepokojenie stanem swojego syna. Zasugerowała, że razem mogą go uratować go przed całkowitym upadkiem. Ale Teresa stwierdziła, że jest już za późno, aby cokolwiek zmienić, ponieważ dawno minęli punkt, z którego nie było już odwrotu.
