Wyjechałam do pracy za granicę, żeby zapewnić córce lepszą przyszłość. W tym czasie, moje życie wywróciło się do góry nogami, a córka myśli tylko o sobie. Jej żądania są oburzające

Kiedy wyjechałam za granicę do pracy, moja córka i przyszły zięć zostali w moim mieszkaniu. Nie byli jeszcze wtedy małżeństwem. Ustaliliśmy, że będą mieszkać w moim mieszkaniu, żeby zaoszczędzić na opłatach i odłożyć na własne mieszkanie. A teraz minęło osiem lat i w moim życiu zaszły ogromne zmiany, ale moja córka nie chce tego zrozumieć. Robi mi ciągłe wyrzuty albo po prostu się do mnie nie odzywa.

Wychowałam córkę sama i zadbałam o jej wykształcenie. Aby to zrobić, musiałam pracować na kilku etatach. Przez osiemnaście lat nigdy nie byłam na wakacjach. Dla mnie to po prostu luksus. Doskonale zdawałam sobie sprawę, że jestem zdana na siebie i muszę sama o wszystko zadbać. Pracowałam więc niestrudzenie.

Kiedy moja córka dorosła i widziałam, że Lilka się usamodzielniła, podjęłam decyzję o wyjeździe do Anglii. Moja koleżanka z poprzedniej pracy pracuje tam od pięciu lat. Ona również była samotną matką. Od razu ostrzegła mnie, że praca jest dość ciężka, ale płaca przyzwoita. Więc pojechałam.

Nie zostawiłam Lilki samej. W tym czasie mieszkała już ze swoim chłopakiem Patrykiem. Zbliżał się ślub, więc wyjechałam, żeby mieć pieniądze na sukienkę dla córki i zorganizowanie fajnej uroczystości. Córka została w moim mieszkaniu ze swoim chłopakiem. Ustaliliśmy, że będą mieszkać w moim mieszkaniu, żeby zaoszczędzić na opłatach i odłożyć na własne mieszkanie.

Na początku pracowałam i wysyłałam pieniądze do domu, a zięć z córką remontowali mieszkanie. Później kupiłam im samochód, bo widziałam, że młoda rodzina go potrzebuje.

To właśnie w Anglii poznałam mojego obecnego męża. Giovanni jest dużo starszy ode mnie. To przedsiębiorca z Włoch, przyjechał w interesach do właściciela farmy, na której pracowałam. Wszystko wydarzyło się niespodziewanie i szybko. Zanim się obejrzałam, wyszłam za mąż i przeprowadziłam się do Włoch.

Od tego momentu zaczęły się nieporozumienia z moją córką. Pewnego dnia zadzwoniła do mnie i zapytała, kiedy zamierzam przelać im kolejną sumę pieniędzy na życie. Powiedziała, że muszą odświeżyć swoją garderobę, i że ona i Patryk planują świętować rocznicę ślubu z przyjaciółmi, co będzie wymagało wydania większej ilości pieniędzy.

To był pierwszy raz, kiedy odmówiłam Lilce. Dopiero co przyjechałam do nowego kraju. Oczywiście miałam własne oszczędności, ale nie uważałam za rozsądne wysyłanie wszystkiego córce. Wyjaśniłam jej wszystko szczerze. Jednak moja córka zdawała się mnie nie słuchać i zaczęła obwiniać:

– O mój Boże, mamo! Czy ty jesteś niepoważna? Jak mogłaś się na to zdecydować? Miałaś swoje stabilne życie, ale nie – wywróciłaś wszystko do góry nogami. Jesteś dorosła. Jak mogłaś zostawić wszystko dla jakiegoś faceta, którego, jak się okazuje nie jesteś pewna? Co mamy teraz zrobić?

To był pierwszy raz, kiedy mi to powiedziała. Wcześniej zawsze odzywała się do mnie z szacunkiem, ale niestety teraz często prowadzimy takie rozmowy. Od czasu do czasu przestaje się do mnie odzywać, bo jest bardzo urażona, że nie chcę już utrzymywać jej rodziny.

Moje małżeństwo jest całkiem szczęśliwe. Giovanni jest kochającym mężem i czuję się z nim naprawdę dobrze. Mam własne pieniądze i on nie kontroluje tego, na co je wydaję. Mogłabym dać córce pewną kwotę, ale po jej zachowaniu po prostu nie chcę.

Moja przyjaciółka mówi, że się mylę i że powinnam zrobić wszystko, żeby pogodzić się z córką, bo jak by nie było, mam tylko jedną córkę. Kto wie, co spotka mnie na starość. A córka, to zawsze córka. Nie zostawi matki w potrzebie.

Nie jestem pewna, czy moja przyjaciółka ma rację. Chciałabym się pogodzić z córką, ale nie podoba mi się, że traktuje mnie jak skarbonkę.

Czy powinnam wybaczyć i zapomnieć, bo to moje jedyne dziecko?

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *