Po przebudzeniu Anna poczuła ostry ból w okolicach krzyża. Mimowolnie wykrzywiła się z bólu – w całym ciele odczuwała ogólne osłabienie. Obok spał spokojnie jej mąż, Marcin.
– Marcin, czy mógłbyś zawieźć Zosię do przedszkola? Naprawdę źle się czuję.
Marcin przeciągnął się, otworzył oczy i rzucił na nią niezbyt zadowolone spojrzenie: – Jestem strasznie zmęczony po wczorajszej pracy i chcę jeszcze pospać. Może jednak sobie poradzisz. Znowu coś wymyślasz?
– Serio źle się czuję, to nie wymówka…
Marcin zniecierpliwiony pomrukiwał pod nosem, odwracając się plecami do żony. Anna patrzyła na jego plecy i nie mogła pojąć, kiedy jej mąż tak się zmienił. Gdzieś po drodze opiekuńczy mąż stał się kompletnie obojętnym i obcym mężczyzną. Z trudem wstała z łóżka i poszła do pokoju córki. Powoli ją przebrała i wyszły z mieszkania. Powietrze było przenikliwie zimne, a jej stara puchówka dawno przestała ją ogrzewać. Wiele razy mówiła Marcinowi, że potrzebuje nowej kurtki, ale on zwykle odpowiadał niezbyt cierpliwie, twierdząc, że Anna ma zbyt wygórowane oczekiwania.
Po odprowadzeniu córki do przedszkola, Anna udała się do przychodni, by umówić wizytę u lekarza i tam straciła przytomność z powodu bólu. Później odzyskała świadomość, budząc się na kozetce. Lekarz zbadał ją i przepisał leki. Po tych wydarzeniach, gdy kobieta trochę wróciła do zdrowia, postanowiła wyprowadzić się do rodziców wraz z córką. To było lepsze niż mieszkać z kimś, kto traktował ją tak obojętnie. Marcin nawet nie próbował wpłynąć na jej decyzję i sam zaproponował rozwód. Anna w końcu spotkała mężczyznę, który ją szczerze pokochał.
