Nie poszłam na imprezę firmową z okazji urodzin firmy, bo w domu wybuchła afera. Mój mąż kategorycznie się temu sprzeciwił. „Jesteś zamężną kobietą, powinnaś siedzieć w domu i myśleć o rodzinie, a nie chodzić na imprezy firmowe z mocnymi drinkami. Tam się dzieje piekło, to nie jest miejsce dla porządnej kobiety.”

Mój mąż jest zdania, że imprezy firmowe to miejsce, gdzie zawsze dzieje się coś nieodpowiedniego. Skąd czerpie te informacje, nie mam pojęcia, ale nie da się go przekonać. Nigdy wcześniej na takich imprezach nie byłam, a teraz mam zakaz. Moja firma bardzo ceni kulturę korporacyjną, więc nieobecność na wspólnych wydarzeniach sprawia, że wyglądam jak biały kruk. To nie sprzyja budowaniu kariery; ludzie po prostu przestają ci ufać.

Poznaliśmy się z mężem cztery lata temu i od dwóch lat jesteśmy małżeństwem. Myślałam, że mam szczęście, bo wydawał się mądry, opiekuńczy i rodzinny. Teraz jednak te cechy zaczynają ukazywać swoją mroczną stronę. Troskliwość staje się kontrolą, a z opiekuńczości – ograniczeniem. Do tego zaczyna być zazdrosny.

Dziwne jest to, że te zmiany zaczęły się rok po ślubie. Zawsze myślałam, że im dłużej ludzie są ze sobą, tym bardziej sobie ufają. Ale w naszym przypadku wszystko idzie w odwrotnym kierunku. Kiedy się poznaliśmy, zazdrość była obca naszej relacji. Teraz jednak pytania typu „gdzie byłaś, z kim i po co?” są na porządku dziennym.
Nie jestem rozrywkową osobą i nie wychodzę z domu często, więc problem kontroli i ograniczeń nie pojawił się od razu. W pełni objawił się, gdy zmieniłam pracę.

Pół roku temu udało mi się dostać pracę w międzynarodowej firmie. Po miesiącu rozmów kwalifikacyjnych, testów i ankiet, prawie straciłam nadzieję, ale w końcu mnie przyjęto. Mój mąż bardzo mnie wspierał. Był za tym, żeby tam pracować, bo to duże przedsiębiorstwo z międzynarodowym zasięgiem i świetnymi perspektywami. Dodatkowo, pensja była dwukrotnie wyższa niż w moim poprzednim miejscu pracy.

Kiedy dostałam pracę, oboje byliśmy szczęśliwi. Ale potem zaczęły się problemy. W firmie obowiązuje dress code, co oprócz ubioru (czarne sukienki) obejmuje również wymagania dotyczące, fryzury, manicure i makijażu. Nie byłam z tego powodu oburzona, wiedziałam, na co się decyduję.

Zgodnie z tymi zaleceniami zaczęłam się porządnie ubierać i zwracać uwagę na swój wygląd. Mój mąż zaczął jednak narzekać, że jestem „zbyt pochłonięta pracą”. Odpowiedziałam, że to wymogi pracy, których nie mogę zignorować. Choć nie wrócił do tego tematu, największym problemem stały się imprezy firmowe.
Nie poszłam na imprezę z okazji 15 urodzin firmy, ponieważ w domu wybuchła afera. Mąż był kategoryczny: „Jesteś zamężną kobietą, powinnaś siedzieć w domu, a nie chodzić na imprezy firmowe z alkoholem. To nie jest miejsce dla porządnej kobiety.”

Nie mogłam go przekonać, że w naszej firmie tego rodzaju wydarzenia są częścią kultury korporacyjnej. Był nieugięty, więc poszłam na zwolnienie lekarskie, twierdząc, że jestem chora. Już planują bożonarodzeniową imprezę firmową, którą odwiedzi dyrektor generalny. Jeśli się tam nie pojawię, mogę zapomnieć o awansach. Mąż nie chce mi towarzyszyć i kategorycznie zabrania mi tam iść.

Moja mama uważa, że mój mąż doskonale rozumie konsekwencje mojej nieobecności na imprezie. Boi się, że zaczynając robić karierę, go zostawię.
Nie wiem, co robić. Jeśli pojawię się na imprezie, narobię problemów w domu. Jeśli nie, utracę możliwość awansu.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *