Mój syn nie pozwala mi utrzymywać kontaktu z ukochanym wnukiem i udzielić mu potrzebnej pomocy. Teraz stoję przed wyborem: wnuk czy syn?

Ola była pierwszą żoną mojego syna i spędzili razem dziesięć lat, a ich małżeństwo opierało się głównie na miłości Oli do Romana. Niestety, mój syn nie doceniał swojej żony; zdradzał ją wielokrotnie i często ją obrażał. W miarę moich możliwości wspierałam moją synową i rozmawiałam z synem, starałam się wpłynąć na niego, ale bez skutku. Dla niego Ola była jakby niewidzialna, nie zdawał sobie sprawy, że pewnego dnia może go opuścić, ale Ola pewnego dnia odeszła. Spakowała swoje i syna rzeczy, zamknęła za sobą drzwi i odeszła. Bez awantur, bez wyjaśnień.

Powiedziała mi przez telefon: „Wypaliliśmy się, został tylko popiół na miejscu, gdzie kiedyś była miłość. To była nasza wspólna decyzja. Tak będzie lepiej dla wszystkich.”
Kiedy Ola opuściła mojego syna, w pewnym sensie ją zrozumiałam. Roman bardzo przeżywał to rozstanie, choć starałam się jak mogłam złagodzić sytuację. Nie była to łatwa decyzja dla żadnej ze stron. To zdarzyło się ponad pięć lat temu, w tym czasie Ola wyszła drugi raz za mąż i przeniosła się do innego miasta. Mój syn również znalazł nową żonę, która w niczym nie przypomina Oli – jest dumna i wyniosła. Teraz to Roman robi dla niej wszystko więc być może to jest życiowy bumerang, który wrócił do niego.
Niedawno zadzwonił do mnie mój starszy wnuk z prośbą:
– Babciu, idę studiować na Politechnice w twoim mieście. Udało mi się dostać na mój wymarzony kierunek. Czy mógłbym zamieszkać u ciebie na początek, dopóki nie znajdę mieszkania? Są jakieś komplikacje z akademikiem.

Oczywiście zgodziłam się, bo kocham mojego wnuka nad życie więc jak mogłabym odmówić? Już godzinę po naszej na progu mojego mieszkania stał mój syn. Roman był bardzo zaniepokojony tym, że zgodziłam się przyjąć jego syna. Jego logika, mówiąc delikatnie, była nieco skrzywiona, ponieważ uważał, że Ola i ich syn zdradzili go, i od tego czasu nie utrzymywał z nimi kontaktu, a co więcej, oczekiwał ode mnie tego samego.

Teraz jestem skołowana i nie mam pojęcia co zrobić. Mimo że stolica jest duża, okazało się, że dla mojego syna i wnuka miejsca jest zbyt mało. Chcę pomóc wnukowi, ale też nie chcę stracić tego cienkiego, acz istniejącego, kontaktu z moim synem. Roman, mimo swoich wad i trudnego charakteru, to wciąż mój syn i jest przeciwny temu, aby mój wnuk tu był.

Każda decyzja, którą podejmę, ma swoje konsekwencje. Jeśli zdecyduję się pomóc wnukowi, mogę stracić kontakt z moim synem, co w moim wieku mógłby być bolesnym ciosem. Jeśli z kolei odmówię wnukowi, ryzykuję utratę relacji z nim, co także byłoby dla mnie trudne do zniesienia.

To są te chwile w życiu, kiedy musimy dokonać trudnych wyborów, i nie zawsze jesteśmy pewni, czy to, co robimy, jest słuszne, ale takie są realia życia i relacji rodzinnych; zawsze będą wymagały od nas podejmowania decyzji, które nie są jednoznaczne. Nie jestem już młoda i coraz bardziej zdaję sobie sprawę z tego, że każda chwila spędzona z najbliższymi jest cenna i nie chcę spędzić starości skłócona z synem lub wnukiem.

Zastanawiam się nad możliwymi rozwiązaniami, które mogą złagodzić napiętą sytuację. Może warto zorganizować spotkanie z Romanem i jego synem, aby wszyscy mogli otwarcie wyrazić swoje odczucia i obawy? Z drugiej strony, jeśli Roman nie chce nawiązać kontaktu, być może powinnam się skupić na wnuku i zapewnić mu stabilne środowisko, mimo że to może ostatecznie odciąć mnie od syna. Ewentualnie, mogę również próbować znaleźć kompromis, na przykład, proponując, że wnuk zamieszka ze mną tylko na pewien okres, podczas którego Roman mógłby przemyśleć swoją decyzję. Każda z tych opcji niesie ze sobą ryzyko i nie jestem pewna, czy którykolwiek wybór będzie dobrze przyjęty przez obie strony, ale chyba najważniejsze jest, aby zrobić pierwszy krok i otwarcie porozmawiać o problemie, zamiast unikać trudnych tematów i rosnącego napięcia. Może właśnie w rozmowie uda się znaleźć rozwiązanie, które zadowoli wszystkich.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *