Maks był wściekły na swoją byłą żonę, ale tylko ona pomogła mu, kiedy stał się kaleką.

Maks z kolejną dziewczyną, Iwoną, planował wypocząć w Hiszpanii. Jednak w przed dzień wyjazdu jego konto zostało zajęte przez komornika z powodu niespłaconych alimentów. Jego dziewczyna chętnie poleciałaby sama, ale Maks jej nie pozwolił.
Pojechał do domu byłej żony i zrobił awanturę.

Rozstali się dwa lata temu, kiedy ich córka miała zaledwie sześć miesięcy. Maks nie zniósł jej płaczu i kaprysów. Chciał korzystać z życia, a nie siedzieć w pieluchach. Zabrał swoje rzeczy i odszedł. Wkoło było wystarczająco dużo młodych, atrakcyjnych kobiet, z którymi można się było zabawić.

Był pewny, że jego była żona Justyna, ekspertka w dziedzinie technologii IT pracująca zdalnie, zarabia więcej niż on. To, że była żona zażądała alimentów, było dla Maksa kompletną niespodzianką. „Dlaczego tak postąpiłaś?! Przez te głupie alimenty straciłem wakacje!” – oburzał się, wchodząc do mieszkania Justyny. „Nie krzycz, dziecko śpi,” – spokojnie odpowiedziała Justyna. „Wiesz, że nie chciałem dziecka. To ty nalegałaś. Radź sobie z nią sama,” – syknął Maks. „Chcę, żebyś czasem pomyślał, że masz córkę i wykazał jakąkolwiek odpowiedzialność,” – powiedziała. „Zrobię tak, że księgowa będzie wpisywać mi minimalne wynagrodzenie,” odpowiedział Maks i wyszedł z mieszkania.

Wracając od byłej żony, Maks jechał jak szalony i miał wypadek – uderzył w słup. Oprócz niego i samochodu nikt nie ucierpiał. Spędził miesiąc w szpitalu. Wyszedł z niego na wózku inwalidzkim i jak się okazało, nikomu nie był potrzebny. Jego przyjaciele i przyjaciółki byli nim zainteresowani tylko podczas imprez. W takim stanie okazał się nikomu niepotrzebny. Zadzwonił do Justyny… Dla byłej żony Maks dawno stał się obcą osobą. O przyjęciu go z powrotem do rodziny nie mogło być mowy. Jedynie ze względu na córkę, opłacała mu pomoc domową, która kilka razy w tygodniu przychodzi do mieszkania Maksa, gotuje jedzenie, sprząta w domu.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *