Kiedy teściowa potrzebowała pomocy, nie odmówiłam, ale to, co zaproponowała nam, gdy wróciła do sił, całkowicie mnie zaskoczyło.

Zdarzyło się tak, że teściowa upadła ze schodów i uszkodziła plecy. Przez blisko miesiąc nie mogła wstać z łóżka. Mój mąż zabrał ją ze szpitala, przywiózł ją do nas. Teściowa ma jeszcze córkę, ale ta niedawno urodziła i nie mogła opiekować się matką. Byłam niezadowolona, że teściowa będzie mieszkać z nami, ale nie mogliśmy jej zostawić. Początkowo było mi ciężko: musiałam ją kąpać, pomagać chodzić do toalety — przecież nie mąż miał się tym zajmować? — „Przepraszam cię, Elżbietko, nie chciałam, żeby tak wyszło. Widzę, jak się ze mną męczysz. Wkrótce wyzdrowieję i przestanę być ciężarem.” – lamentowała teściowa. Gdy jej zdrowie się poprawiło i zaczęła próbować chodzić sama, bardzo się ucieszyłam.

W zasadzie mogła już wrócić do domu, a ja mogłabym ją odwiedzać kilka razy w tygodniu, ale jakoś nie zamierzała wyjeżdżać, a jej stosunek do mnie się zmienił. Teściowa wstawała wcześnie rano, przygotowywała śniadanie dla całej rodziny. Trochę na mnie psioczyła, że długo spałam. Kiedy mówię długo, mam na myśli 9 rano…
Zaczęła mówić swojemu synowi dziwne rzeczy. Dokładniej, zaproponowała sprzedaż naszego dwupokojowego mieszkania i swojego trzypokojowego — i kupienie dużej willi na przedmieściach. — „Tylko wyobraźcie sobie, będziemy mieszkać wszyscy razem. Elżbieta wróci do pracy, a ja będę siedzieć z dziećmi. Będziemy sami uprawiać ogród, wszystko będzie ekologiczne i zdrowe. Latem świeże powietrze. Możemy nawet kupić dmuchany basen albo nawet zrobić prawdziwy” – marzyła teściowa.

Mąż nocami rozmawiał ze mną o tym pomyśle i chyba spodobał mu się plan matki. Chciał, żebyśmy mieli swój duży dom, przecież matka nie ma nikogo oprócz niego — więc jej część ostatecznie zostanie nam. Ja szczerze mówiąc, nie chciałam tego. Potrzebowałam tylko jednego, żeby teściowa wróciła do siebie i nie przeszkadzała mi żyć. Ciągle wtrąca się w moje relacje z dziećmi i mężem, a ja tak żyć nie mogę. Nawet nie mogę sobie wyobrazić, co będzie, jeśli będę cały czas mieszkać z nią pod jednym dachem. Dwa miesiące już tak żyję, a mam wrażenie, że minęła wieczność.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *