Kiedy Patrycja ostrzegła mnie, żebym nie stawała się ulubioną synową naszej teściowej, myślałam, że jest po prostu zazdrosna. Jednak później żałowałam gorzko, że jej nie posłuchałam.

Wyszłam za mąż trzy lata temu. Wtedy rodzice nie mogli mi pomóc finansowo z organizacją wesela, ponieważ moja siostra potrzebowała wsparcia w związku ze swoją sytuacją prywatną. Nie byłam obrażona, bo w końcu to było nasze wesele, które chcieliśmy urządzić po swojemu. Planowaliśmy wziąć ślub, a potem wspólnie spędzić czas z naszymi rodzicami. Następnego dnia mieliśmy też wybrać się na grilla z przyjaciółmi. Myślałam, że to świetny plan, ale teściowa powiedziała, że skoro dwaj jej synowie mieli wesele, to trzeci też musi. Chciała za wszystko zapłacić i oczywiście urządzić wesele po swojemu… no i postawiła na swoim. Jedynie moja sukienka była taka, jaką chciałam, ale opłaciłam ją sama.

Po ślubie teściowa ciągle mnie porównywała z jej dwiema innymi synowymi, sugerując, że one są lepsze od mnie. Początkowo bardzo mnie to raniło, ale Patrycja, żona starszego brata mojego męża, uspokoiła mnie. Powiedziała, że lepiej, żeby teściowa mnie nie polubiła, bo wtedy ciągle ingerowałaby w moje życie i narzucała swoją wolę. Uznałam, że może faktycznie nie jest tak źle, jak mi się wydaje. Niedawno, całkiem niespodziewanie, stałam się jednak ulubienicą teściowej. Wszystko za sprawą moich rodziców, którzy podarowali mi samochód. Nie mogli pomóc z weselem, więc postanowili zrobić mi taki spóźniony prezent. Moja siostra obecnie ma stabilną sytuację finansową, więc uznali, że mogą sobie na to pozwolić.

Kiedy teściowa dowiedziała się o tym prezencie, wpadłam w tarapaty. Teraz rozumiałam co Patrycja miała na myśli. Teściowa prawie codziennie dzwoniła do mnie i prosiła, bym ją gdzieś podwiozła – na zakupy, do stomatologa, do przyjaciółki na spotkanie, do przychodni… Przy tym zawsze mówiła tak słodko, że aż momentami robiło mi się od tego mdło, ale znalazłam wyjście. Nie mam zamiaru być uzależniona od niej i żyć tak, jak pozostałe synowe. Zapisałam mojego męża na kurs prawa jazdy, żeby sam mógł wozić swoją mamę. Oczywiście nie zdradziłam prawdziwych powodów, powiedziałam mu, że dobrze, jakby miał uprawnienia do prowadzenia samochodu, ponieważ ktoś będzie musiał mnie zawieźć do szpitala, gdy zaplanujemy powiększyć rodzinę. Nie wstydzę się tego – marzę o tym, by znów być nielubianą synową. Bardzo mi się to podobało.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *