Moja teściowa całkowicie oszalała. Wcześniej jej dziwactwa traktowałam jako drobne wady, ale teraz przerodziło się to w katastrofę. Przychodziła do nas w odwiedziny może raz czy dwa razy w roku, lecz swojego syna, czyli mojego męża, przywoływała do siebie prawie codziennie. Po ślubie użyczyła nam swojego mieszkania, które wcześniej wynajmowała lokatorom i gdyby nie pewne zasady, potraktowałabym to jak gest dobrej woli. Teściowa wciąż nam powtarzała, że mamy niczego nie zmieniać ani nie wyrzucać. Przez to byłam zmuszona spać na wiekowej kanapie, w zasadzie to wersalce, która była strasznie niewygodna. Teściowa nie zważała na nasze bóle pleców, na szczęście pewnego dnia łóżko po prostu się rozpadło – puściły wiekowe zawiasy, a przez to kilka sprężyn przedarło materiał i nie udało nam się tego naprawić (a w zasadzie nawet nie próbowaliśmy).
Przekazaliśmy teściowej te straszne wieści, a ona, oczywiście po przydługich narzekaniach, że nie można nam niczego powierzyć, zgodziła się na zakup nowego łóżka, ale tylko pod warunkiem, że ona również będzie uczestniczyła w jego wyborze. Pojechaliśmy więc we trójkę do sklepu meblowego, w którym spędziliśmy ponad 4 godziny, próbując dojść do porozumienia. Teściowa chodziła między rzędami mebli, dotykała każdego egzemplarza i zawsze zatrzymywała wzrok na takim, które nie nadawało się codziennego spania. W rezultacie postawiła nas przed faktem: albo bierzemy tę, która od razu jej się spodobała (ale my tej kanapy nie byliśmy w stanie zaakceptować), albo wracamy do domu.
W końcu odezwał się mój mąż: „Mamo, proponuję takie rozwiązanie: wybierzemy kanapę według naszego gustu, a gdy będziemy się wyprowadzać z twojego mieszkania, zabierzemy ją ze sobą, a Tobie kupimy taką, jaką sobie wymarzysz”. Ale teściowa była nieugięta. Powiedziała, że mieszkamy w jej mieszkaniu i ma być tak, jak ona chce. Wtedy odsunęłam się na bok, a mąż zaczął kłócić się ze swoją matką. Ostatecznie teściowa zagroziła, że przyjedzie z policją i nas wyrzuci z mieszkania. W rezultacie pojechaliśmy z mężem z powrotem, a już następnego dnia wynajęliśmy mieszkanie. Teraz nie rozmawiamy z teściową, a podczas oddawania kluczy mój mąż powiedział mamie, że już nigdy w niczym jej nie pomoże. I to wszystko przez głupią kanapę, a dokładniej – przez upartą teściową.