Kiedy znalazła męża tuż przed końcem wesela, stwierdziła, że czas rozpocząć nowy rozdział w życiu.

Sylwia była już wykończona. Tego dnia wstała o 5 rano, by zdążyć z przygotowaniami i miała dość. Przemyła twarz zimną wodą, nie obchodziło jej, że cały makijaż spłynął jakieś dwie godziny temu. Wytarła zaschnięty tusz spod oczu i pomalowała usta. Wyszła na salę i obserwowała swoich gości, wzrokiem szukając świeżo poślubionego męża, Bartka. Niektórzy goście tańczyli, inni siedzieli przy stole lub nawet na nim drzemali, mimo głośnej muzyki. Panna młoda wiedziała, że czas to zakończyć. Chciała zatańczyć ostatni taniec z mężem, podziękować gościom i iść spać, ale nigdzie nie mogła go znaleźć. Nie widziała też swojej druhny, Moniki, ale zauważyła, że nie tylko ona jej szuka. Mąż Moniki wydawał się zaniepokojony jej zniknięciem.
Sylwia chciała wyjść na zewnątrz, kontynuować poszukiwania męża, ale zatrzymał ją pijany wujek Staszek, który koniecznie musiał z nią zatańczyć. Zgodziła się, bo i tak by ją zmusił, przetańczyli pół piosenki i wuj musiał iść pilnie do toalety. Skorzystała z okazji i wyszła na taras. Była ciepła, wiosenna noc, Sylwia zachwycała się pięknie oświetlonym ogrodem wokół sali weselnej. Po chwili się otrząsnęła i poszła szukać męża na zewnątrz.

Zaczepiła kuzynkę i spytała o godzinę, okazało się, że za chwilę ma podjechać autobus i rozwozić gości do domu, a Pana Młodego wciąż nigdzie nie było….

Usiadła na ławce pod domem weselnym i zaczęła liczyć ile kosztował ich ten jeden długi dzień. Kwiaty, kosmetyczka, fryzjer, suknia i garnitur, samochód, restauracja… to wszystko pochłonęło ponad sto tysięcy złotych.

Goście zaczęli wychodzić na parking, więc podeszła obok autobusu, by wszystkich pożegnać w imieniu swoim i Bartka. Nie wiedziała co mówić ludziom, którzy o niego pytali… W końcu została tylko ona, świadek i rodzice. Po ogrodzie kręcił się też mąż świadkowej, bo wciąż nie mógł jej znaleźć. Teściowa zapytała Sylwię gdzie się podział Pan Młody, potem to samo pytanie skierowała do świadka, który był przyjacielem Bartka. Dopiero wtedy okazało się, że dość mocno pijany świadek wydał Pana Młodego – „Eeee… Wyszedł jakieś trzy godziny temu, chyba poszedł spać”.

Sylwia wcześniej nie wpadła na to, żeby sprawdzić ich pokój, który wynajęli na tę noc.
Panna Młoda wraz z rodzicami męża poszli sprawdzić czy Bartek faktycznie jest w pokoju, a kiedy otworzyli drzwi i weszli do środka, okazało się, że znalazł się nie tylko Pan Młody, ale i świadkowa… Spali sobie razem, przytuleni, w okolicznościach świadczących o tym, że doszło do zdrady małżeńskiej.

Sylwia wybiegła na zewnątrz zapłakana, nie chciała żadnych wyjaśnień od męża, znalazła męża swojej świadkowej i poinformowała go o całej sytuacji. Później poprosiła swojego ojca, żeby zawiózł ją do domu, a następnego dnia sama pojechała w podróż poślubną do Włoch. W ciągu kilku dni stwierdziła, że pora na nowy rozdział w życiu. Wróciła do Polski, załatwiła formalności związane z rozwodem i wyjechała do Warszawy spełniać swoje marzenia. Od zawsze pragnęła założyć swój salon kosmetyczny, a teraz była zmotywowana jak nigdy wcześniej. Zapisała się na wiele kursów kosmetycznych i poszła na studia kosmetologiczne. Wydała na rozwój niemal wszystkie pieniądze zebrane na weselu, przynajmniej na coś się ten ślub przydał.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *