Synowa poprosiła teściową o opiekę nad dzieckiem, a ona oddała wnuczkę do sierocińca

Tak potoczyło się życie, że Agnieszka została sama z małym dzieckiem, bez żadnej pomocy. Tak, bardzo się bała, że sobie nie poradziła, ale wiedziała, że synek jest teraz jedynym sensem jej życia. Starannie opiekowała się dzieckiem, ale niestety, nie miała żadnych pieniędzy i nieważne, jak bardzo nie dbałaby o synka, to i tak mogliby jej go odebrać, ponieważ długi we wspólnocie mieszkaniowej czy nawet za rachunki tylko się powiększały. Wtedy zrozumiała, że nie może tak już dłużej żyć. Spakowała rzeczy dla synka i pojechała do teściowej:

– Proszę, weź do siebie Michałka na pół roku, maksymalnie rok. Ja zarobię dla nas trochę trochę pieniędzy i wrócę po niego.

– Dlaczego ja mam się opiekować Twoim dzieckiem?

– Ale to przecież Twój wnuk! Syn Twojego syna!

– No dobra, ale maksymalnie na rok, ani dnia dłużej!

Agnieszka jeszcze przez jakiś czas odwiedzała córkę codziennie, zanim nie znalazła pracy za granicą, do której wyjechała. Wtedy też kontakt się poluzował. Kiedy po 10 miesiącach wróciła, natychmiast udała się do teściowej, aby odebrać synka. Szaleńczo tęskniła za swoim maluchem! 

– Nie ma tu Michała! – odpowiedziała teściowa.

– To gdzie on jest?

– Oddałam go do domu dziecka. To niegrzeczny chłopiec, nie mogłam sobie z nim poradzić. Poza tym dużo na niego szło pieniędzy.

– Przecież ciągle wysyłałam Ci pieniądze. Czy to nie wystarczyło?

– To było za mało…

– W jakim jest domu dziecka?

– W miejskim, na Szczepańskiego chyba, nie pamiętam zresztą.

Agnieszka natychmiast udała się pod wskazany adres i pobiegła do gabinetu dyrektora. Od dyrektora sierocińca dowiedziała się, że Michałek został już adoptowany.

– Nie mieliście prawa! Babcia nie była nawet jego prawnym opiekunem, to ja jestem jego matką! – oburzyła się Agnieszka.

– Zrobię co w mojej mocy i postaram się skontaktować z rodzicami adopcyjnymi Michałka. Jeśli się zgodzą, to będzie Pani mogła zobaczyć swojego synka.

Agnieszka wyszła z budynku i poszła do parku. Usiadła na ławce i objęła głowę dłońmi. Kobieta nie wiedziała, co ma dalej robić. Wszystko przez tę cholerną teściową! Jak się okazało, zaraz po jej wyjeździe oddała wnuka do sierocińca, a pieniądze, które wysłała jej synowa, wydała na siebie.

Nagle usłyszała męski głos:

– Mój Ty rozrabiako kochany!

Kiedy spojrzała w tamtą stronę była w szoku, bo na sąsiedniej ławce siedział jego syn. Natychmiast podeszła do nieznajomego mężczyzny i powiedziała:

– To znaczy, że Pan jest przybranym tatą mojego synka?

– Kobieto, kim Ty jesteś? Co Ty wygadujesz?

– Po prostu rozpoznaję swojego synka, Michałka poznam wszędzie.

– Dlaczego oddałaś go więc do domu dziecka, skoro próbujesz się kreować na taką związaną z dzieckiem matkę?

– To nie ja, to moja teściowa. Wykorzystała moją nieobecność i oddała wnuka do domu dziecka. Przyjechałam, dowiedziałam się o wszystkim i od razu zaczęłam szukać mojego synka. Dyrektor powiedział mi, że Michałek został niedawno adoptowany.

– O mój Boże, jak można było zrobić taką krzywdę temu małemu szkrabowi? Myślę, że znajdziemy jakieś rozwiązanie.

W ten sposób Agnieszka znalazła nie tylko córkę, ale i nowego męża. Okazało się, że ten mężczyzna zgodził się na fikcyjne małżeństwo, aby zaadoptować dziecko, a w rzeczywistości teraz sam je wychował. Często spotykali się z Agnieszką, aby ta mogła widzieć się z synkiem i nawet nie zauważyli momentu, kiedy się pochodzali. Znaleźli swoje ciche, rodzinne szczęście.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *