Poszłam do domu mojego syna, a tam zastałam synową siedzącą na kanapie, gdy jej mąż kręcił się jak wiewiórka w kole. Serce mnie bolało.

Mój syn jest żonaty od dziesięciu lat. Na początku żyli jak wszyscy inni. Rita została w domu, kiedy urodziła ich pierwsze dziecko, a jej mąż pracował. Potem, po krótkiej przerwie, urodził się ich drugi syn. Po drugim porodzie Rita poszła do pracy.

W tym czasie Bogdan został zwolniony. Ich firma zbankrutowała. Z kolei Rita z powodzeniem pięła się po szczeblach kariery. Została mianowana szefem działu, z większą odpowiedzialnością, ale także dużą podwyżką pensji. Bogdan miał trudności ze znalezieniem nowej pracy, więc zgodzili się zamienić rolami. Rita pracuje, a Bogdan zajmuje się domem. Jej pensja wystarcza na utrzymanie rodziny.

Ich układ dochodzi do granic absurdu. Mój syn zajmuje się dziećmi, pierze, sprząta, przygotowuje śniadania, obiady i kolacje. Rita po pracy nie robi absolutnie nic. Może jedynie wieczorem porozmawiać z dziećmi, zapytać je o lekcje, ale głównie po prostu siedzi na kanapie, podczas gdy Bogdan kręci się wokół niej jak wiewiórka w kole. Jej syn mówi, że nawet nie nakrywa do stołu, czekając, aż on wszystko poda. Próbowałam porozmawiać z Ritą. Powiedziałam:

– Nie możesz się tak zachowywać. Musisz robić chociaż jakieś proste rzeczy w domu.

A ona odpowiedziała:

– Ja pracuję, a reszta obowiązków należy do Bogdana. Mamo, proszę, nie wtrącaj się do naszej rodziny.

Po prostu czuję, że to małżeństwo się rozpadnie. Małżonkowie powinni sobie pomagać. Moi przyjaciele radzą mi nie wtrącać się do ich rodziny, ale ja nie mogę tego tak zostawić. Tak samo było z moim mężem, tylko na odwrót. Kiedyś uznał, że skoro on pracuje, to ja muszę utrzymać całe gospodarstwo domowe. Ale to nie działa w ten sposób. Na szczęście usiedliśmy i porozmawialiśmy, a on wziął na siebie część obowiązków. Jednak Rita nie jest w nastroju do rozmów, nie chce iść na żadne kompromisy.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *