Barbara uważała, że wystarczy urodzić dziecko, by ustawić się w życiu. Nie spodziewała się takiego obrotu sprawy.

Pewnego dnia do szpitala wojewódzkiego została przywieziona Barbara, kochanka bardzo znanego bogacza. Przydzielono jej pojedynczy pokój i dodatkową obsługę. Barbara czekała na poród w najlepszych dostępnych warunkach. Jej kochanek w tym czasie był w podróży służbowej. Barbara urodziła bez większych problemów zdrową dziewczynkę. I od razu po porodzie zaskoczyła cały personel oddziału odmawiając karmienia piersią. Nie chciała zniszczyć swojego ciała. Nie chciała również ani dotykać, ani nosić swojego dziecka. Było dla niej za ciężkie i ciągle wymiotowało. Córka musiała także spać na sali z noworodkami, bo Barbara nie chciała słuchać jej krzyków. Chciała się wysypiać.

Na sali obok, zwykłej, publicznej, leżała Justyna. Studentka, która zaszła w ciążę a ojciec dziecka ją porzucił. Poród Justyny był ciężki, dziecko niestety zmarło. Dziewczyna była zrozpaczona. Pielęgniarki postanowiły porozmawiać z Justyną i spytały jej, czy nie zgodziłaby się karmić małej Beatki. Ta stwierdziła, że skoro ma dużo pokarmu a nie ma kogo karmić, równie dobrze może pokarmić tą małą dziewczynkę, którą matka odrzuciła. Dawało jej ukojenie trzymanie dziecka w ramionach i patrzenie jak je.

W dniu, w którym Barbara miała zostać wypisana do domu, siedziała w pokoju wyszykowana, jakby miała zaraz iść na jakąś imprezę. Pod szpital zajechał konwój kilku samochodów. Z pierwszego wysiadł kochanek Barbary z bukietem kwiatów. Miał pełną wiedzę na temat zachowania matki jego dziecka. Skierował swoje kroki do sali, na której leżała Justyna i wręczył jej kwiaty w podzięce za to, że karmiła jego dziecko. Zaproponował jej również, żeby pojechała z nim do jego domu i zajęła się córeczką w zamian za duże wynagrodzenie. Spodobała mu się ta młoda kobieta, coś w nim poruszyła. Była naturalna i skromna.

Barbara dostała bilet na pociąg jadący do jej rodzinnego miasta. Justyna wkrótce wiodła szczęśliwe życie u boku kochających ją ludzi.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *