Przez kilkanaście lat przesyłał córce pieniądze zarobione za granicą, a kiedy dziewczyna dorosła, nie czuła nawet wdzięczności.

Roman zostawił swoją jedyną córkę pod opieką babci, gdy była jeszcze małą dziewczynką. Mężczyzna musiał wyjechać za granicę po śmierci swojej żony, by zapewnić godne życie sobie i dziecku, ponieważ w kraju nie było dla niego pracy, z której mógłby się utrzymać. Jego córka, Basia, od dwóch lat ma już męża, z którym wychowuje syna, a niedawno dowiedziała się, że znowu jest w ciąży. Ojciec w dalszym ciągu wysyła jej zza granicy pieniądze i markowe ubrania, ponieważ w Anglii są znacznie tańsze. Oczywiście sam by o tym nie pomyślał, bo nie przywiązuje uwagi do drogich ciuchów, ale córka co miesiąc wysyła mu listę rzeczy, które chciałaby otrzymać w paczce, a Romek nie potrafi się temu sprzeciwić.

Niedawno zmienił pracę, by móc zarabiać więcej. Gdyby myślał tylko o sobie, już dawno wróciłby do Polski i zamieszkał w domu po zmarłych już rodzicach. Wypracował już dobrą emeryturę, a te kilka lat, które mu zostały, by dożyć wieku emerytalnego, chciał przeżyć spokojnie, przy jakiejś lekkiej pracy, w pobliżu córki i wnuka. Niestety ciągle rosnące wymagania Barbary zmusiły go do poszukiwania lepiej płatnej pracy i przeniósł się do Niemiec. Wtedy na liście życzeń córki zaczęły pojawiać się artykuły chemiczne. Roman nie pamiętał kiedy Basia ostatni raz podziękowała mu za cokolwiek, ale czuł ogromne wyrzuty sumienia, że nie było go przy niej, gdy dorastała, więc rekompensował jej ten czas pieniędzmi i zakupami. Cały czas miał jednak nadzieję, że córka i jej mąż spojrzą rozsądnie na życie i pójdą do pracy. Kiedyś nawet ją zapytał, czy ma zamiar podjąć zatrudnienie, a wtedy ona odparła: „Naprawdę chcesz, żebym swojemu dziecko zrobiła to samo, co ty mi? Nie zostawię syna”.

Mąż Barbary, podobnie jak ona, nie miał stałej pracy. Szukał zajęć dorywczych, by dorobić do „wypłaty”, którą przesyłał im co miesiąc Roman, ale z powodu swojego nałogu, zewsząd wyrzucano go po kilku dniach. Basia traktowała pieniądze ojca jako coś oczywistego, co jej się należy, mimo, że była już dorosła i mogła sama na siebie zarobić. Małżeństwo otrzymywało pomoc socjalną od państwa, więc razem z pieniędzmi Romana, żyło im się jak w raju, nie ma się więc co dziwić, że nie ciągnęło ich do jakiejkolwiek pracy. Roman namawiał córkę, by poszła chociaż na studia, ponieważ wiedział, że nie będzie żył wiecznie i chciał, by zdobyła wyższe wykształcenie i kiedyś sama o siebie zadbała, ale ona wciąż dawała mu jedynie obietnice i kłamała, że złożyła podanie.

Ostatnim razem, gdy Roman wysłał córce paczkę z chemią gospodarczą, poprosił, by przekazała kilka rzeczy ciotce, która mieszkała w tej samej miejscowości, ale Basi wciąż nie było po drodze. Mijały dni, a ona zapomniała o prośbie ojca, więc ciocia sama się pofatygowała po zamówione produkty. Próbowała delikatnie uświadomić bratanicy, że powinna zrezygnować z pomocy ojca, aby mógł w końcu pomyśleć o własnej przyszłości, ale Barbara nie reagowała. Ciotka, odchodząc, wtrąciła jeszcze kilka słów: „Jest mi szkoda brata, tyle lat ciężko pracuje z myślą o twojej przyszłości, a przez twoją chciwość nie dorobił się niczego dla siebie. Ciekawe jak to będzie, gdy wróci… Gdybyś poszła do pracy, na pewno byłoby mu łatwiej”. Wtedy Barbara krzyknęła, by ciotka nie wtrącała się w jej życie i kazała jej się wynosić.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *