Moja synowa zaskoczyła mnie w pracy swoim żądaniem. Chciała, żebym finansowała jej wynajem mieszkania.

Zawsze miałam bardzo dobry kontakt z moją teściową, to była złota kobieta, której nie można było nie lubić – była przeciwieństwem stereotypu i ja również chciałam być tak odbierana przez moje przyszłe synowe. Wychowałam dwóch przystojnych synów, Jarka i Mariusza, którzy wybrali sobie za żony zupełnie różne charakterem kobiety. Bardzo obrazowo mogłabym to przedstawić mówiąc, że są jak ogień i woda. Nie ma w tym nic dziwnego, żona Jarka, Malwina, pochodzi w małej miejscowości i jest bardzo pracowita, a żona Mariusza, Helena pochodziła z wielkiego miasta i do wszystkiego podchodziła roszczeniowo.

Nigdy nie byłam skłonna oceniać ludzi względem ich pochodzenia, ale z moich synowych na każdym kroku wychodzi ich wychowanie. Mimo wszystko starałam się traktować je jednakowo, z szacunkiem należnym drugiemu człowiekowi. Nigdy też nie ingerowałam w sprawy moich synów, a oni nie byli przyzwyczajeni, by opowiadać mi o małżeńskich problemach. Mój starszy syn, Mariusz, próbował ukryć przede mną prawdziwy powód swojego ślubu, ale przecież nie trzeba być specjalnie wybitnym, żeby policzyć ile miesięcy później urodził się Kajetan. Dlatego też podejrzewałam, że jego małżeństwo może mieć drobne problemy w przyszłości.

Helena ogólnie była trudna, obserwując ich z boku widziałam, że nie traktuje mojego syna jakby była w nim szaleńczo zakochana. Czym prędzej oddała Kajtusia do żłobka, ale nie poszła do pracy, tylko zajęła się życiem towarzyskim. Czasem do mnie dzwoniła, ale tylko wtedy, kiedy chciała się poskarżyć na Mariusza albo tak po prostu sobie ponarzekać na wszystko i na nic. Kiedyś otwarcie wyznała mi, że wyszła za Mariusza tylko dlatego, że matka jej to doradziła, kiedy była w ciąży… Udałam, że tego nie słyszałam. Niestety Hela nie miała przyjaciół i z każdym trudnym tematem zwracała się do mnie, nie wiedząc czego ode mnie oczekuje.

Jak już wspominałam, Malwina była zupełnym przeciwieństwem mojej drugiej synowej. Kiedy wyszła za Jarka, od razu się polubiłyśmy, wyczułam, że dobra z niej dziewczyna. Rozmawiałyśmy o wszystkim, a ona powtarzała mi, że taka teściowa to skarb. Zawsze pragnęłam, by kiedyś usłyszeć takie słowa. Kiedy Malwina straciła pracę, pomogłam jej i poleciłam ją u mnie w firmie – to był strzał w dziesiątkę! Moi szefowie są z niej bardzo zadowoleni, młody umysł wniósł wiele innowacji w biurze, poza tym ta dziewczyna to dusza towarzystwa! Malwina otacza się wieloma osobami, z którymi spotyka się regularnie, więc nie ma dla mnie tyle czasu, ile bym chciała.

Gdyby Helena poprosiła mnie o pomoc w znalezieniu pracy, również bym jej pomogła, ale problem polega na tym, że w tym małżeństwie zarabia tylko mój syn. Niedawno doczekałam się od niej prośby o pomoc, ale nigdy bym nie przypuszczała, że będzie aż tak bezczelna. Pewnego dnia Helena zajrzała do mnie do pracy, to było w okresie kiedy naprawdę intensywnie narzekała na Mariusza, ale żadne z nich nie mówiło mi co się między nimi dokładnie dzieje, a ja nie wnikałam. Przywitała się ze mną i zaczęła znowu narzekać, stanęło na tym, że wyprowadza się od Mariusza i zamieszka z dzieckiem osobno.

Byłam zaskoczona taką decyzją, tym bardziej, że Helena wciąż pozostawała bez pracy. Zapytałam ją więc jak zamierza sobie dać radę sama z dzieckiem, a ona ze spokojem odrzekła, że mąż będzie jej płacił za rachunki i na utrzymanie dzieci, a o reszcie kosztów musi ze mną pomówić na osobności. Wyszłam z nią do pomieszczenia socjalnego, ale ona tak donośnie mówiła, że i tak pół biura ją słyszało. Wymyśliła sobie, że ja, jako babcia, mam płacić za wynajem mieszkania… Niemal dwa tysiące złotych – nie wiem gdzie ta dziewczyna zostawiła głowę, ale chyba zdawała sobie sprawę, że też mam swoje wydatki. Otrzeźwiłam ją mówiąc, że nie dysponuję taką gotówką i poprosiłam, by przemyślała jeszcze raz swoją decyzję.

Zapewniłam ją później, że jeśli bardzo potrzebuje pieniędzy, to może poczekać aż skończę pracę i dam jej kilka stów, ale nie mogłam zaoferować więcej przed wypłatą. Wtedy ona wybuchła, zaczęła na mnie krzyczeć, że i tak zawsze będę stała po stronie syna i wyszła. Malwina opowiedziała mi później, że zatrzymała się obok niej i wrzeszczała, że ma na mnie uważać, bo kiedy będzie potrzebowała pomocy, na pewno się od niej odwrócę. Wyjaśniłam jej całą sytuację, a ona tylko się uśmiechnęła i powiedziała, żebym się nie przejmowała. Ale ja nie umiałam się nie przejmować, postanowiłam, że pójdę wieczorem do Heleny i dam jej pieniądze, których tak potrzebowała, w końcu to tylko pieniądze. Kiedy tam poszłam, nie chciała nawet ze mną rozmawiać, a po kilku tygodniach wysłała Mariuszowi pozew rozwodowy.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *