Zjawił się po latach, zdziwiony, że nikt na niego nie czekał.

Nastoletni Adrian przyszedł po szkole do matki i zdziwiony oznajmił, że jakiś obcy mężczyzna zaczepił go na ulicy i nazwał swoim synem. Zapowiedział też, że tego wieczoru przyjdzie do nich do domu i zrobi porządek z każdym, kto mu się sprzeciwi. Chłopak nie rozumiał o co chodzi i myślał, że mama mu cokolwiek wyjaśni, zapytał ją co to był za człowiek.

Kobieta westchnęła ciężko i sama do siebie wyszeptała:
„No i się pojawił, tchórz.”
Później poszła na strych, gdzie zniknęła na dobre 20 minut. Gdy się pojawiła, trzymała w rękach stary album ze zdjęciami i na jednej z fotografii wskazywała palcem postać. Zapytała syna:
„Przyjrzyj się uważnie, czy to mógł być ten człowiek?”.

Adrian przez chwilę się przyglądał i oznajmił, że gdyby dodać mu ze 20 kilogramów, dłuższą brodę i siwe włosy, to być może ten sam człowiek.
Kobieta zrobiła teatralny gest ręką, ukazując ponownie zdjęcie i przedstawiła Adrianowi jego biologicznego ojca. Opowiedziała chłopcu jak to niejaki Andrzej zostawił ją, gdy tylko dowiedział się, że jest w ciąży i nigdy więcej się nie pojawił. Aż do tego dnia. Następnie matka chłopaka zaczęła szlochać, przez łzy opowiadając swoje cierpienie z początku ciąży. Adrian przytulił mamę i próbował ją uspokoić, obiecał zająć się całą sprawą razem z tatą i zapewnił, że nie będzie musiała nawet oglądać tego Andrzeja.

Jak powiedział, tak zrobił – zadzwonił po tatę i opowiedział mu po krótce co się wydarzyło, poprosił, by szybciej wyszedł z pracy i pomógł mu uporać się z nieznajomym, który zamierzał ingerować w ich szczęśliwe życie. Tymczasem Andrzej, biologiczny ojciec chłopaka, zerwał kilka kwiatków na osiedlowej rabacie i upychał w kieszeni zakupioną za grosze czekoladę. Był przekonany, że tymi prezentami złagodzi serce byłej dziewczyny i zadowoli syna. Stanął przed dobrze sobie znanym przed laty blokiem i wcisnął przycisk na domofonie, ale nikt mu nie otworzył. Zanim zdążył ponownie wdusić guzik, przed klatkę wyszedł jego syn i jakiś rosły mężczyzna, Karol, niemal dwa razy większy od Andrzeja.

Andrzej uśmiechnął się szeroko, mając nadzieję, że syn wyszedł mu na spotkanie, zagaił nawet rozmowę:
„Cześć synu, nie było mnie w twoim życiu, ale wkrótce się to zmieni, bo wróciłem, by z wami zamieszkać”.
Niestety chłopak nie był zainteresowany propozycją ojca i postanowił zażartować z jego słów:
„Proszę poczekać, poinformuję mamę, na pewno będzie przeszczęśliwa. Wreszcie doczekała się pomocy”.

Andrzej nie zrozumiał żartu i chciał iść za chłopakiem do domu, ale wtedy na jego drodze stanął Karol, obecny partner Mileny i ojczym Adriana:
„Proszę się odsunąć, a najlepiej całkowicie zapomnieć o mojej rodzinie, dobrze panu radzę”.
Ale Andrzej nie chciał słuchać i wciąż szedł w stronę klatki:
„To mój syn, a Milena to moja narzeczona, dlaczego nie pozwalasz mi tam iść?

„Jest pan bezczelny! Najpierw pan znika na 15 lat bez śladu, a teraz ma pan czelność pojawiać się w ich dawno poukładanym życiu? Nie ma już dla pana miejsca! Adrian to mój syn, a Milena jest moją żoną, nie potrzebujemy nikogo więcej. Mam nadzieję, że pan zrozumiał, bo jeśli nie, to spróbuję to panu wyjaśnić inaczej, ale gwarantuję, że rodzona matka pana nie pozna!”
Andrzej zrozumiał, doskonale. Zabrał nogi za pas, aż się za nim kurzyło i nigdy więcej się nie pojawił.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *