Moja teściowa była dobrą kobietą.

Zdziwiło mnie zachowanie mojej teściowej, bo stanęła po mojej stronie, nie popierając zachowania swojego syna.

Mój mąż mnie zostawił i zaraz po tym się rozwiedliśmy, nasza córka miała wtedy dziewięć lat. W tamtych latach nikt nie składał pozwów o alimenty, bo każdy uważał, że to bez sensu i że na pewno nie dostanę pieniędzy na dziecko.

– Drań! – Podsumowała teściowa. – Nie chcę go nawet widzieć na oczy!

Zaskoczyła mnie ta reakcja, bo nigdy nie byłam z nią tak blisko. Dopiero po rozwodzie teściowa zaczęła mi pomagać, co wcześniej się nie zdarzało. Mieszkaliśmy w jednopokojowym mieszkaniu, które było mojego męża, więc po rozwodzie musiałam się z niego wyprowadzić. Chciałam pracować na dwa etaty, ale jak? Przecież mam jeszcze dziecko, a z jednej pensji się nie utrzymam, przecież musze kupić jakieś mieszkanie? Przez kilka tygodni zatrzymałyśmy się u teściowej, starałam się jak najwięcej pieniędzy zaoszczędzić, wziąć kredyt i kupić małe mieszkanie.

„Możesz spokojnie pracować, a ja zajmę się wnuczką.” – Powiedziała teściowa.

I była wierna swojemu słowu, bo do czasu ukończenia szkoły średniej zajmowała się wnuczką. Zawoziła ją na zajęcia, gotowała jej jedzenie i odrabiała z nią lekcje. Zabierała ją do siebie w weekendy i dawała tylko takie prezenty, które były przydatne. „Nie marnuj pieniędzy na drobiazgi, jestem jej babcią, mogę jej przecież od czasu do czasu coś porządnego kupić.” Więc kupowała jej jako prezenty buty, plecak, ubrania.

Mieszkamy w dwupokojowym mieszkaniu, a kredyt hipoteczny spłaciłam w 10 lat.

Według teściowej mój były mąż miał nową rodzinę i dzieci, próbował dzwonić do swojej matki, ale ta powiedziała mu, że nie rozmawia ze zdrajcami.

Gdy moja córka skończyła 25 lat, wyszła za mąż i zamieszkała z mężem. Byłam  bardzo zadowolona z zięcia, fajny chłopak. Niestety moja teściowa odeszła, gdy jej wnuczka była kilka tygodni po ślubie. Dożyła tylko tyle, żeby być na jej weselu.

Babcia przekazała wnuczce mieszkanie i pozostała z nami w kontakcie do ostatniego dnia. Odeszła po cichu – we śnie, a pogrzeb odbył się na koszt córki teściowej.

– Dlaczego nie powiedziałaś swojemu byłemu mężowi o śmierci jego matki? – Pytał mnie każdy na pogrzebie.

– Bo po prostu nie wiem, gdzie on jest. Nikt nie wie i nikt nie ma z nim kontaktu.

Podobno jak dowiedział się o śmierci swojej matki, dowiadywał się od swojej siostry na kogo przepisała mieszkanie, był pewny, że dostanie się ono jemu.
A kobieta, dla której mnie zostawił, zostawiła go po kilku latach z długami, kredytami, które były na niego, podobno też, nie mieli dzieci. Próbował też po czasie kontaktować się ze mną, ale go pogoniłam.

Córka cały czas myślała o geście swojej babci, że to właśnie jej chciała przekazać swoje mieszkanie, bo przecież ma też wnuki u swojej córki.
Córka mogła z mężem zamieszkać w nim kilka miesięcy po ślubie, zamiast wynajmować mieszkanie. Rok po ślubie zaszła w ciąże i urodziła piękną córeczkę.
A gdy córka była na urlopie macierzyńskim, zięć zaczął mieć kłopoty:

Przychodził w środku nocy pijany, a kiedy córka robiła mu wyrzuty, mówi, że jest jedynym żywicielem rodziny i wolno mu wszystko. To tak jakby ona siedziała w domu z nudów, a przecież wychowuje jego dziecko.

Teściowa mojej córki jest normalna, ale teść nie, bo popierał syna, że przecież nie robi nic złego, jak się od czasu do czasu napije. Ale to zdarzało się coraz częściej. Gdy wnuczka skończyła dwa lata, rodzina córki pękła, b zięć traktował ją coraz gorzej. Teściowa płakała, błagała syna, żeby się opamiętał, ale rozwód był nieunikniony. Córka po jakimś czasie wzięła rozwód. Na szczęście mieszkanie po babci było tylko jej, więc mogła w nim dalej mieszkać. Oddała wnuczkę do żłobka, a ja jej pomagałam jak tylko mogłam. Wróciła do pracy i brała alimenty na córeczkę, więc  żyło jej się dobrze.

Ja też poznałam kogoś w swoim wieku, z podobnymi doświadczeniami w życiu. Mieszkamy razem i trzymamy tylko kciuki za moją córkę, żeby znalazła kogoś dobrego dla siebie.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *