Dominik zobaczył chłopca przy wejściu do domu i zabrał go do siebie. Wieloletnia tajemnica została ujawniona

Sylwestrowy nastrój, ostatni dzień w pracy. Dominik pośpiesznie zamknął drzwi i szybko zszedł po schodach. Zawsze marzył, żeby zostać lekarzem, a nie było to łatwe. Chociaż szpital, w którym pracował, znajdował się bardzo blisko jego domu, jego czas był obliczony co do sekundy. Wchodząc po schodach, zauważył chłopca. Siedział na parapecie, śpiąc. Dominik nie mógł przejść obok niego obojętnie i podszedł do niego. Chłopak wyglądał na niezbyt schludnie ubranego, jego ubranie było w wielu miejscach podarte, ale wszystko było czyste. Z pewnością nie był włóczęgą.

– Chłopcze, co tutaj robisz? –  Dominik obudził go.

– Witaj, przyszedłem do babci. Pukałem, ale ona nie otwiera drzwi…

– Jak się nazywa twoja babcia?

– Wandzia Nowacka.

– Wczoraj została zabrana karetką do szpitala, chyba jest w szpitalu przy ulicy Mickiewicza.

– Dziękuję, pójdę do niej – powiedział chłopak. Razem wyszli z budynku.

– Dlaczego przyjechałeś do babci sam?

– Mieszkam z moją ciotka i jej rodziną. Nikogo tam nie interesuję. Mąż mojej ciotki też traktuje mnie jak powietrze. Oni mają trójkę własnych dzieci, a ja jestem dla nich tylko ciężarem… Moja matka nie żyje od dwóch lat. A babcia Wandzia nie jest moją prawdziwą babcią, ale tylko z nią mogę porozmawiać, tylko ona się mną zajmuje… jest ciotką mojego wujka…

Gdy przyjechał autobus, chłopiec wskoczył do środka i ruszył w stronę szpitala.

Cała rodzina Dominika była związana z medycyną. Jego ojciec jest wybitnym chirurgiem, profesorem. Dominik nie lubił być w centrum uwagi, więc starał się jak mógł uciec przed naciskami rodziny i starał się żyć, tak, jak sam uważał. Przez całe życie słyszał, że jest porównywany do swojego wszechmocnego ojca. Został anestezjologiem, a nie chirurgiem. Wszyscy byli rozczarowani… „Czarna owca” – mówili wszyscy wokół niego…

Na domiar złego, jego ojciec był kobieciarzem. A jego syn jeszcze się nie ożenił – kolejny powód do dyskusji. „On nie jest dojrzały” – mówili. Jedynymi ludźmi, którzy naprawdę go kochali i byli mu wdzięczni, byli jego pacjenci.

– Witam, Tamara, chciałem cię zapytać o jedną z twoich pacjentek. Nazywa się Wanda Nowacka, jaki jest jej stan? – Dominik zadzwonił do swojej pierwszej miłości.

– Witaj, witaj, mój drogi! Ona żyje, ale nieprędko zostanie wypisana.

Dominik był w drodze do domu. Przy wejściu znów zobaczył chłopaka. „Tylko tego mi było trzeba, może powinienem być taki miły i wpuścić go do środka” – pomyślał Dominik.

– Wróciłem do ciotki, żeby powiedzieć, że babcia Wandzia jest w szpitalu, ale oni mają wszystkich za nic. Dali mi do zrozumienia, że nie ma u nich dla mnie miejsca. Nie wracam do domu – powiedział spokojnie dwunastolatek.

– No to wejdź do środka. Będziesz dziś moim gościem. Mam nadzieję, że będziesz się dobrze czuł u mnie – uśmiechnął się Dominik. W głowie mężczyzny szalały myśli o tym, co zrobić z tym chłopcem. Zbliżały się ferie zimowe.. Może to błąd, że go zaprosił? Co zrobić… Nakarmił Kacpra, położył go w salonie i powiedział dobranoc.

– Dziękuję, panie Dominiku. Przepraszam, będę panu przeszkadzał, nie celowo, szczerze mówiąc… Trudno mi zasnąć i śpię wyjątkowo niespokojnie….

Kilka godzin później Dominik podszedł do chłopca. Kacper patrzył na niego dużymi brązowymi oczami. Dominik zauważył coś znajomego… i to go uderzyło!

– Kacper, czym zajmowała się twoja mama?

– Mama miała na imię Krystyna, pracowała w szpitalu na Strusia. Była tam pielęgniarką na oddziale laryngologii. Dlaczego pan pyta?

– Coś mi zaczyna świtać… pielęgniarka i chirurg… no, dobra… Pogadamy rano. Muszę skontaktować się z ojcem. – powiedział Dominik i pomyślał: „Tak długo prosiłam rodziców o brata, no i mam. Co prawda przyrodniego, ale jednak.”

Rano Dominik zadzwonił do ojca i zażądał wyjaśnień. Ten mamrotał coś niezrozumiałego, widocznie matka była w pobliżu. Ale wszystkie wątpliwości Dominika potwierdziły się. Odnalazł brata, a raczej to on znalazł jego. Obudził Kacpra.

– No, wstawaj, śpiochu! Chodźmy udekorować mieszkanie. Sylwester już niedługo! Musimy iść na zakupy. Potrzebujesz kurtki, załóż moją czapkę, twoja się nie nadaje, kupimy dziś nową!

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *