Podczas zebrania z rodzicami, do klasy weszła stara nauczycielka od fizyki i spodziewaliśmy się niekończących się wyrzutów z jej strony. Wszystko jednak potoczyło się inaczej

Podczas zebrania z rodzicami, do klasy weszła stara nauczycielka od fizyki i spodziewaliśmy się niekończących się wyrzutów z jej strony. Wszystko jednak potoczyło się inaczej.

Mam jedyną córkę. Obecnie jest studentką pierwszego roku. Jest bardzo pilną uczennicą i jestem z niej dumna. Do dziś pamiętam zebranie rodziców, które miało miejsce rok temu, gdy moja córka rozpoczęła naukę w 4 klasie liceum. Myślę, że nauczycielka fizyki otworzyła oczy wielu rodzicom, a ja nadal stosuję się do jej rad.

W dzisiejszych czasach relacje między rodzicami i nauczycielami stają się coraz bardziej napięte. Strony obwiniają się wzajemnie o wszystkie kłopoty i nie mogą osiągnąć kompromisu.

Moja córka natomiast zawsze pilnie się uczyła, nie miała problemów z zachowaniem, ani problemów w kontaktach z rówieśnikami, więc szczerze mówiąc nie widziałam sensu w chodzeniu na wywiadówki.

Nudziłam się tam cały czas, słuchając pochwał lub „instrukcji”, a w głowie pojawiało mi się pytanie „Co ja tu robię? Dlaczego wzięłam wolne w pracy?”. Myślę, że wielu rodziców mnie zrozumie, ale na jednej z wywiadówek miała miejsce sytuacja, którą chcę się podzielić ze wszystkimi.

Po ogólnym omówieniu poziomu nauki w klasie córki, wychowawczyni klasy powiedziała, że w ostatnim roku szkoły nasze dzieci będą miały trudny czas, bo będą musiały zdecydować o przyszłym zawodzie i o tym, jakie przedmioty będą zdawać na maturze. Poradziła nam, żebyśmy przypilnowali ich już teraz i zaczęli wcześniej przygotowywać się do egzaminu.

Następnie powiedziała, że nauczycielka od fizyki bardzo chce się z nami zobaczyć.

Sabina Nowak pracuje w szkole od dawna, kiedyś mnie uczyła i zapamiętałam ją jako surową, ale bardzo sprawiedliwą nauczycielkę, która naprawdę dbała o nauczanie swojego przedmiotu na wysokim poziomie i wiedziała, jak dotrzeć do młodzieży. Mimo to uznałam, że ona, podobnie jak inni nauczyciele przed nią, przyszła, żeby nam powiedzieć, jakie nasze dzieci są leniwe, że nie chcą się uczyć.

Sabina Nowak przywitała się, uśmiechnęła i zaczęła swoje przemówienie:

– Wielu z państwa mnie zna – spojrzała na mnie –  I mam nadzieję, że rozumiecie, że naprawdę chcę nauczyć wasze dzieci tego przedmiotu, ale bez waszej pomocy nie uda mi się to.

Młodzież powinna przychodzić na zajęcia wypoczęta, zdrowa, najedzona, a przede wszystkim w dobrym humorze. To Wy, rodzice, musicie stworzyć w domu warunki do tego, bo bez tego, jest to niemożliwe. Zaprzyjaźnijcie się ze swoimi dziećmi, porozmawiajcie z nimi szczerze. Nie krytykujcie ich wiecznie, nie odrabiajcie za nich lekcji, jak to niektórzy ostatnio znowu zrobili, a jeśli dostaną jedynkę, nie wyzywajcie dzieci od nieudaczników i nie zmuszajcie do siedzenia nad książką przez cały kolejny tydzień. Pamiętajcie, że jutro lub pojutrze dziecko przyjdzie na moje zajęcia bez dobrego humoru i znowu niczego się nie nauczy.

– Gdy mój syn dostał dwóję, pocieszałam go, że dzisiaj ma dwóję, ale przecież na kolejnym sprawdzianie może mieć piątkę – powiedziała pani siedząca w ławce po lewej.

– Mój syn ma piątkę z fizyki i uwielbia panią. Chętnie przychodzi na zajęcia i później opowiada mi, jaki ciekawy temat był na lekcji – powiedziała kolejna z matek.

Rozmawialiśmy jeszcze przez długi czas. Nasza rozmowa okazała się bardzo praktyczna i pouczająca. Od tego czasu staram się, aby moja córka uczyła się z radością. Podkreślam, że będzie jej to potrzebne w życiu, więc będzie jej łatwiej, jeśli sobie to uświadomi. Myślę, że większość rodziców, którzy byli ze mną na wywiadówce, po rozmowie z nauczycielką Sabiną robi to samo.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *