Poprzedni właściciel naszego mieszkania chciał nas oszukać, ale mu się nie udało.

Zdecydowaliśmy się na zakup większego mieszkania, bo nasza kawalerka zrobiła się za ciasna, gdy urodziłam synka. Nie mieliśmy czasu na dopełnienie formalności, więc wszystko załatwiliśmy przez pośrednika. Tylko raz oglądaliśmy mieszkanie, dopytaliśmy właściciela o szczegóły, ustaliliśmy, że wszystkie meble zostają w środku i na sprzedaż jest w pełni wyposażone mieszkanie.

Chcieliśmy obejrzeć jeszcze kilka mieszkań, więc wzięliśmy numer telefonu od właściciela i obiecaliśmy dać znać w ciągu dwóch dni czy się decydujemy. Pozostałe lokale nam nie odpowiadały, gdyż wymagały zbyt dużego wkładu, by je urządzić. Zależało nam, by móc wprowadzić się jak najszybciej, więc podjęliśmy decyzję, że umeblowane mieszkanie to najlepsza opcja. Było najdroższe, ale lokalizacja również przemawiała za tym wyborem.

Do podpisania umowy w naszym imieniu umocowaliśmy naszego prawnika, z którym prywatnie się przyjaźnimy. Jacek załatwił wszystkie formalności, dopilnował, by umowa zawierała kluczowe zobowiązania i następnego dnia miał nam przywieźć klucze. Plan uległ niewielkiej modyfikacji, gdyż były właściciel mieszkania jeszcze w dniu sprzedaży przypomniał sobie, że zostawił w środku swój odkurzacz i walizkę. Poprosił Jacka, by udostępnił mu klucze na godzinę i umówił się, że przywiezie mu je do pracy, gdy zabierze już swoje rzeczy. Po konsultacji z nami, nasz przyjaciel się zgodził. Klucze otrzymał jednak dopiero następnego dnia, a my, zamiast rano, dostaliśmy je dopiero wieczorem.

Gdy otworzyliśmy drzwi, byliśmy w szoku, mieszkanie było puste! Zniknęły wszystkie meble, które były częścią umowy kupna-sprzedaży zawartej zaledwie wczoraj.
Zareagowaliśmy natychmiast, z pomocą Jacka zgłosiliśmy kradzież na policję. Były właściciel został przyłapany na próbie sprzedaży naszych mebli – zdążył wystawić ogłoszenia w Internecie. Niestety musiał zapłacić za swoją głupotę. Ustaliliśmy, że wycofamy zarzuty, jeśli zapłaci nam dokładnie tyle, za ile wystawił ogłoszenia sprzedaży mebli. Mężczyzna tak się bał więzienia, że nawet nie negocjował. W efekcie z uzyskanych pieniędzy mogliśmy urządzić mieszkanie zgodnie z naszym gustem i nawet na dobre nam to wyszło.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *