Zostawiła ojca na zimę bez pomocy. Dobrze, że miał na kogo liczyć.

Andrzej ostatnie trzy lata mieszkał u córki, Michaliny. Nie miał innych dzieci, żona zmarła ponad 10 lat temu, więc mężczyzna nie miał zbyt wielu bliskich osób. Zawsze był dobrym człowiekiem, a ludzie, których spotykał na swej drodze darzyli go sympatią i szacunkiem. Jedynym wyjątkiem był jego zięć, Michał, który nie przepadał za teściem i trudno było mu żyć z nim pod jednym dachem. Ojciec oddawał Michalinie niemal całą emeryturę, by dołożyć się do wspólnego życia, starał się spędzać większość dnia poza domem, żeby nie przeszkadzać dzieciom, ale mimo wszystko, Michał i tak znajdował powody do narzekania. Miesiące wiosenne i letnie, Andrzej spędzał w domku letniskowym nad jeziorem, gdzie uprawiał warzywa i owoce, z których robił pyszne przetwory. Większość zapasów oddawał córce, w ramach podziękowania, że go do siebie przygarnęła na starość.

Mężczyzna kiedyś miał własne mieszkanie, w którym żył wraz ze zmarłą już żoną, jednak musiał je sprzedać, by było go stać na drogie leczenie ukochanej Marysi. Mimo wysiłków i oddania, matka Michaliny nie przeżyła, a samotny ojciec został bez dachu nad głową. Podczas walki z chorobą żony, Andrzej mieszkał u córki, która po pogrzebie zaoferowała ojcu miejsce w swoim mieszkaniu na stałe. Resztę pieniędzy, które zostały po sprzedaży mieszkania, Andrzej przekazał jedynej córce, aby mogła szybciej spłacić kredyt.

Im dłużej Andrzej mieszkał z córką i jej mężem, tym bardziej czuł, że im przeszkadza. Szczególnie Michałowi. To dlatego starał się im jak najczęściej schodzić z drogi i oddawał wszystko co miał, by czuć się potrzebnym.
Ostatniej jesieni Michalina zaproponowała, by ojciec został na działce, gdyż spodziewali się kolejnego dziecka z Michałem i tłumaczyli, że przyda im się więcej spokoju. Kobieta przywiozła ojcu koce, grzejnik elektryczny i jedzenie, a zięć zreperował pobieżnie cieknący dach. To według nich miało wystarczyć, by starszy mężczyzna z niewielką emeryturą zdołał przeżyć zimę w budynku nieprzystosowanym do ochrony przed niskimi temperaturami.

Andrzej nie chciał wchodzić w polemikę z zięciem, przyjął ich decyzję za nieodwołalną i próbował jak najlepiej przygotować się na zimę. Na szczęście miał wspaniałą sąsiadkę, samotną kobietę, która miała murowany dom i zaprosiła mężczyznę do siebie na najgorsze miesiące. W jej domu był wolny pokój, w którym Andrzej mógł czuć się jak u siebie. W podzięce podzielił się z sąsiadką przetworami i nalewkami, które zdążył przygotować w minionym sezonie. Dzięki wspólnie spędzonym chwilom, między staruszkami narodziło się uczucie i Andrzej nie wrócił już mieszkać z córką. Tutaj czuł się potrzebny i kochany.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *