Mąż załatwiał wszystkie formalności po urodzeniu naszego dziecka, ale popełnił błąd.

Przez cały okres ciąży byłam pewna, że urodzę dziewczynkę, nawet nie przypuszczałam, że lekarz mógł się pomylić. Wszystkie badania USG jasno pokazywały, że to na pewno nie chłopiec, choć raz jeden z lekarzy wspomniał nam, że czasem zdarzają się sytuację, kiedy dziecko źle ułoży się podczas badania i cechy wskazujące na płeć są trudne do zidentyfikowania.

Na myśl, że w moim przypadku mogłaby zdarzyć się taka sytuacja, byłam załamana. Szybko więc odrzuciłam te myśli i cieszyłam się, że będę miała małą córeczkę. Ale wątpliwości powracały, więc wybierając imię dla córki, wspólnie z mężem szukaliśmy też męskiego imienia, które by nam się podobało. Z żeńskim imieniem nie było problemu, byliśmy zgodni, że to musi być Agatka, ale dla chłopca nie umieliśmy wybrać nic. Doprowadzało to do kłótni między nami, więc w końcu odpuściliśmy i trzymaliśmy się myśli, że będziemy mieć córeczkę.

Po urodzeniu dziecka byłam szczerze zdziwiona, gdy lekarz oznajmił, że to chłopczyk. Nie byłam na to gotowa. Dziecko było zdrowe i nie było powodów do zmartwień, ale wciąż męczyła mnie myśl, że przecież miałam mieć córkę. Gdy wyszliśmy ze szpitala, synek wciąż nie miał imienia, próbowaliśmy dopasować jakieś odpowiednie do niego. Rzucaliśmy różne propozycje, ale zawsze komuś się nie podobało. W wybór imienia zaangażowali się najbliżsi krewni. Jak się okazało, nie był to najlepszy pomysł, bo wszystko się przeciągnęło. W końcu powiedziałam:
– To będzie Boguś, po moim dziadku.
Mąż się zgodził i uciszył sprzeciwy rodziny. Chyba już naprawdę miał tego dość i chciał mieć spokój. Następnego dnia rano poszedł załatwić sprawy w urzędzie stanu cywilnego. Gdy zobaczyłam akt urodzenia, myślałam, że to żart… Było wpisane Bogusław, a miało być Bogumił.

W pierwszym odruchu po prostu się rozpłakałam, myślałam, że mąż pamięta jak miał na imię mój dziadek i nie zapisywałam mu na kartce co powinien podać w urzędzie. W końcu wyjaśniłam na spokojnie mężowi, że się nie zrozumieliśmy i nasz synek ma na imię Bogumił. Mąż od razu złapał za telefon i próbował naprawić sytuację, jednak po godzinie oczekiwania na połączenie dowiedział się, że pani wydająca dokumenty już wyszła do domu. Wydaje mi się, że jeszcze możemy to odkręcić i skorygować akt urodzenia, ale może dobrze się stało, bo mamy dodatkową noc, żeby przemyśleć czy dobrze wybraliśmy imię.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *