„Ty w ogóle widziałaś, jak wyglądasz? ” – nie zapomnę nigdy tych słów

Tego grudniowego wieczoru w domu znowu miała miejsce awantura. Poprzedniego dnia mama znowu piła, pomimo tego, że była ze mną w dziewiątym miesiącu ciąży. Ojciec starał się ją pilnować i robić wszystko, żeby tego nie robiła, ale to niestety było na nic – matka była już nałogową alkoholiczką. Mimo tego ojciec ją kochał i jak każdy zakochany wierzył, że ona się jeszcze zmieni, był w stanie dla niej zrobić wszystko, ale nie mógł znieść tego, jak traktowała ich jeszcze nienarodzone dziecko, czyli mnie. Podczas tej kolejnej kłótni matka dostała skurczów i kilka godzin później na świat przyszłam ja. Urodziłam się z dziwnym znamieniem na buzi, ale lekarze powiedzieli rodzicom, że nie wydaje się ono groźne i wystarczy po prostu obserwować, czy się jakoś szybciej nie rozwija.

Znamię jednak powiększało się, dlatego lekarze uznali, że trzeba wykonać zabieg. Po znamieniu nie było już śladu, ale pozostała po nim ogromna blizna. To były jeszcze lata dziewięćdziesiąte, więc nikt wtedy nie słyszał jeszcze o laserach usuwających blizny. Mimo tego cieszę się, że byłam zdrowa i mnie samej ta blizna aż tak nie przeszkadzała. Niestety, moi rówieśnicy wyśmiewali się ze mnie z powodu tej blizny, a niektórzy z nich nawet mówili, że się mnie brzydzą. Gdy wracałam smutna po szkole, ojciec i babcia pocieszali mnie i mówili, że jestem wyjątkowa i nie mam się czego wstydzić. Później trochę podrosłam i byłam już nastolatką. W tamtym czasie zakochałam się w chłopaku, z którym często wracałam do domu ze szkoły. Pewnego razu umówiłam się z nim na spotkanie, ale niestety nie pojawił się na nim. Później widziałam go z dziewczyną, która była naszą wspólną znajomą. Zapytałam go wtedy, czemu nie przyszedł na nasze spotkanie.

– A widziałaś siebie w lustrze, wiesz, jak Ty wyglądasz? Jak mogłaś nawet pomyśleć, że ktoś taki jak Ty mógłby mi się spodobać?! Głupia! – śmiał mi się w twarz, a ja po tych słowach uciekłam do domu.

Długo płakałem, leżąc w swoim pokoju, a tata z babcią próbowali mnie jakoś uspokoić i pocieszyć. Następnego dnia rano przyszli do nas sąsiedzi. Jak się okazało, od dawna robili zbiórkę na naszym osiedlu na operację mojej twarzy, ponieważ wiedzieli, że moja blizna przysparza mi wiele problemów i że jestem przez nią nieakceptowana przez rówieśników. Nigdy nawet nie sądziłam, że praktycznie obcy mi ludzie będą w stanie coś takiego dla mnie zrobić!

Operacja zakończyła się sukcesem. Teraz mam już prawie czterdzieści lat i pracuję jako psycholog dziecięcy, jednocześnie spełniając swoje marzeniem, którym było pomaganie innym.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *