Nie wiem już, jak mam wytłumaczyć mojemu zięciowi, że córka ma delikatny żołądek i musi trzymać specjalną dietę

Moja córka Marysia ma 26 lat i niedawno wyszła za mąż. Jej mąż ma na imię Paweł i jest od niej dwa lata starszy. Jego rodzice kupili młodej parze trzypokojowe mieszkanie, do którego wprowadzili się zaraz po ślubie. 

Nie mam póki co powodów, by nie Pawła, bo to dobry chłopak, który dba o moją córkę. Jest przystojny i inteligentny, a w dodatku pochodzi z bogatej rodziny. Jego rodzice są profesorami wyższej uczelni, a sam Paweł właśnie kończy pisać swój doktorat, przez co nie ma jeszcze pracy na etat i większość czasu spędza w domu.

Niestety, martwię się trochę o córkę, ponieważ widzę, że Paweł nie do końca radzi sobie z domowymi obowiązkami, które wziął na siebie z racji tego, iż siedzi w domu i pisze swoją pracę doktorancką. Wydaje mi się, że w niektórych kwestiach nie potrafi do końca dbać o moją córkę tak, jak powinien.

Moja Marysia od dziecka ma problemy gastryczne i powinna trzymać się ścisłej diety. To chyba dziedziczne, bo mój mąż także do końca swojego życia męczył się z problemami żołądkowymi.

Przed ślubem moja córka mieszkała ze mną i to ja dbałam o to, żeby się odpowiednio odżywiała. Gdy wzięła ślub z Pawłem i podzielili między siebie obowiązki, od razu go ostrzegłam o tym, że musi uważać, co jedzą. Paweł powiedział, że rozumie, ale ja widzę, że nie wprowadził tego w życie. 

Staram się nie mieszać w życie córki i dość rzadko ich odwiedzam, ale kiedy już to robię, zwykle widzę puste pudełka po pizzy i innych fast-foodach. Paweł ciągle powtarza, że to po ostatniej imprezie i oni tego nie jedzą, ale wiem, że to kłamstwo, ponieważ kiedy zaglądam do ich lodówki nie widzę nic lekkostrawnego, tylko same kiełbasy, tłuste sery i majonez. Nie widziałam jeszcze nigdy u nich żadnych owoców i warzyw.

Pewnego razu przyniosłam im mięso z królika, indyka oraz kurczaka. Poprosiłam Pawła, żeby ugotował na tym mięsie rosół córce, ale oczywiście tego nie zrobił i do dzisiaj to przyniesione przeze mnie mięso leży w zamrażarce.

Rozumiem, że Paweł to młody mężczyzna i nie musi się na tym znać, dlatego zaoferowałam mu pomoc, a nawet mówiłam, że mogę przynosić im gotowe jedzenie. Paweł jednak nie chciał nigdy mojej pomocy, a córka w takich sytuacjach zwykle milczy. Niestety, ostatnio wykryto u niej wrzody i sama mi przyznała, że czuje się od jakiegoś czasu fatalnie.

Nie wiem już, co zrobić, aby coś się w ich życiu zmieniło. Nie chcę psuć relacji rodzinnych, tym bardziej z zięciem, ale już nie mogę patrzeć na to, jak zaniedbuje moją córeczkę.

Bardzo martwię się o moją córkę i nie wiem już, co robić.

Może ktoś jest w stanie mi coś doradzić?

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *