Mam już dość! Utrzymuję moją żonę, a on wspiera finansowo swojego ojca i brata

Tak naprawdę nie wiem, co powinienem dalej robić. Z jednej strony nie radzę sobie już z emocjami, mam tego wszystkiego dosyć, a z drugiej strony nie mogę przecież nakrzyczeć na teścia czy na żonę. Inaczej mnie wychowywano. Nie zmienia to faktu, że jestem niezwykle zmęczony całą tą sytuacją.

Z żoną jesteśmy małżeństwem od ośmiu lat i w zasadzie przez cały ten czas utrzymanie rodziny jest tylko na mojej głowie. Żyjemy w mieszkaniu, które odziedziczyłem po dziadku i w zasadzie płacę tylko za czynsz. To ja kupuję wszystkie artykuły spożywcze jak i chemię do domu, żona tymczasem nie dokłada się do życia w ogóle. Nie ma stałej pracy i tylko sobie dorabia, ale mimo tego prawie wszystko co zarobi oddaje swojemu ojcu i bratu, ponieważ twierdzi, że im bardziej przydadzą się te pieniądze.

Zarówno teść, jak i szwagier lubią się bawić, ale nie lubią pracować. Spędzają całe dnie przed telewizorem z piwem w ręku i oglądają mecze. Za to wszystko płaci moja żona i finansuje im to nieróbstwo. 

Brat mojej żony jest zupełnie taki sam jak ojciec. Pracował w życiu tylko raz i dość szybko go z tej pracy wyrzucili. Miał już dwie żony, ale żadna kobieta nie była w stanie z nim wytrzymać dłużej, niż kilka miesięcy. W dodatku ma dziecko, na które powinien płacić alimenty, ale w związku z tym, że nigdzie nie pracuje, robi to za niego państwo.

Teraz okazuje się, że oni wszyscy żyją na mój koszt. Dlaczego niby mam sponsorować dorosłych, pełnych sił mężczyzn, którzy przecież mogliby zabrać się za uczciwą pracę? Próbowałem nawet kiedyś porozmawiać o tym z moją żoną, jednak ona ciągle upiera się, że ojciec i brat nie poradzą sobie bez jej pomocy. 

Dlaczego nikt nie zapyta mnie o to, jak ja czuję się w tej sytuacji i czy to może ja nie potrzebuję wsparcia? Przez to wszystko na nic mnie nie stać, bo cała moja wypłata idzie na rachunki, jedzenie, czynsz i paliwo. Jestem już tym zmęczony!

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *