Rozbiłam rodzinę, aby móc z nim wejść związek i wcale nie miałam wyrzutów sumienia. Jednak po kilku latach gorzko za to zapłaciłam

Kiedy miałam 23 lata, rozbiłam rodzinę mojego przyszłego męża. Wiem, że to brzmi obrzydliwie, ale historia dopiero się zaczyna. Uwierz mi, dostałam za to odpowiednią karę. Poznałam Kamila na siłowni – to była miłość od pierwszego wejrzenia. Nie przeszkadzał mi fakt, że mężczyzna jest ode mnie starszy o 13 lat, jest żonaty i ma dziecko. Zakochałam się w nim na zabój i takie drobnostki mi po prostu nie przeszkadzały. Dawał mi prezenty, ale nie takie, jakie zwykle daje się dziewczynom. Jeśli dawał mi bukiet, to ogromny i z samych róż, jeśli był to pluszak to taki, który zajmował połowę pokoju. Zabierał mnie na zagraniczne wakacje i było cudownie, ale jedna rzecz mi przeszkadzała. kochaliśmy się, ale tak naprawdę nie mogliśmy żyć jak prawdziwa para, dlatego zasugerowałam Kamilowi, abyśmy zamieszkali razem i aby odszedł w końcu od rodziny.

Pewnego dnia, kiedy Kamil był jeszcze w pracy, jego żona Alina zapukała do naszych drzwi. Płakała, krzyczała i błagała, abym nie zabierała jej męża, a dziecku ojca. Wtedy powiedziałam, że nie oddam ukochanego nikomu i zdania nie zmienię. Przychodziła do mnie jeszcze wiele razy, dzwoniła i ponownie błagała o pozostawienie jej rodziny w spokoju, ale moja decyzja była nieodwracalna. 

Od tego momentu minęło już sporo czasu. Nagle Kamil zaczął się dziwnie zachowywać. Namiętność gdzieś zniknęła, a my po prostu dzieliliśmy ze sobą zwykłe, codzienne życie, a potem zaczęliśmy się nawet od siebie oddalać – mieliśmy różne poglądy i podejście do życia, czego wcześniej nie zauważyliśmy, będąc zaślepieni miłością.

Rok po tym jak się poznaliśmy wyszłam za mąż. Wraz z mężem zbudowaliśmy nasz świat od podstaw. Był zwykłym pracowitym człowiekiem, ale dzięki wspólnym wysiłkom udało się nam naprawdę wiele osiągnąć – kupiliśmy 3-pokojowe mieszkanie, w którym nasz syn dorastał. Żyliśmy tak przez 12 lat. Wszystko szło świetnie, aż do momentu, gdy nie zauważyłam, że mój mąż wraca do domu jakiś inny, jakby niepodobny do siebie. Wiedziałam, co to znaczy – kiedyś już go takiego widziałam.

W jego telefonie znalazłam adres mieszkania, a w kieszeni kurtki klucze. Pewnego dnia, kiedy poszedł do pracy nie widząc, że “zginęły” mu klucze, pojechałam do ich wynajętego mieszkania mając nadzieję, że zobaczę tam jego nową kochankę. Na szczęście – lub na nieszczęście – nie było jej w domu. Nie zamierzałam jednak ukrywać swojej obecności w tym miejscu – zniszczyłam wszystkie zdjęcia i wspólne pamiątki, które stały na półce w salonie, rozrzuciłam wszystkie kosmetyki na łóżko, a potem znalazłam puszkę farby na korytarzu i napisałam nią na drzwiach wszystko, co sądziłam o ich zachowaniu. Oczywiście mój mąż nie wrócił do rodziny… Później dowiedziałam się, kto jest obiektem westchnień mojego męża i byłam wtedy zaskoczona jak nigdy dotąd. Nazywa się Alina, ma 25 lat. Wie zarówno o moim istnieniu, jak i o naszym dziecku, ale tak bardzo kocha mojego męża, że nawet nie uważała, że jej czyn jest niemoralny. Co to może być, jak nie karma, która mnie karze? Mam nadzieję, że Alinę też ukarze.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *