Poszłam do domu „ubogiej” rodziny, ale to tylko leniwi ludzie kochający alkohol. Czy powinniśmy ich utrzymywać?

Niedawno w sieci społecznościowej natknęłam się na post, w którym zachęcano do zbiórki ciepłej odzieży dla osób ubogich z naszego miasta. Przede wszystkim potrzebne były ciepłe ubrania dla dzieci. Nie miałam takich rzeczy, ponieważ moje dzieci od dawna już są dorosłe, a ubrań po nich nie mam, bo dawno je już rozdałam. W mojej szafie za to leżały nieużywane zasłony, proste, ale wysokiej jakości. Po przeprowadzce nie pasowały już do żadnego pokoju, a nie chciałam ich wyrzucać, ponieważ były w doskonałym stanie. Postanowiłam więc oddać te zasłony ubogim i przy okazji zapytać ich, czy nie chcieliby zabrać sobie mebli, które leżą u nas w garażu. Oczywiście większość z nich pamięta jeszcze czasy PRL-u, ale bardzo o nie dbaliśmy, dlatego wciąż są w dobrym stanie.

Administrator grupy, który opublikował post podał mi trzy adresy, pod którymi mieszkają ubogie rodziny zaznaczając, że w każdej z nich żyje po kilka dzieci i powiedziała, że oczywiście, prócz ciepłych ubrań meble czy zasłony również na pewno się przydadzą.

Postanowiłam odwiedzić jedną z tych rodzin, ponieważ mieszkali niedaleko mnie. Administrator grupy powiedział mi wcześniej, że w tej rodzinie jest troje dzieci – najstarszy chłopak kończył już szkołę, a pozostała dwójka niedawno poszła do przedszkola i szkoły. Zadzwoniłam do nich wcześniej, aby nie zjawiać się bez zapowiedzi. Kiedy telefonowałam było już prawie południe, ale mimo tego mój rozmówca wydawał mi się senny.

Powiedziałam, że dowiedziałam się o zbiórce rzeczy dla między innymi ich rodziny i że postanowiłam im pomóc. Osoba po drugiej stronie słuchawki wyjaśniła mi, kim jest i kiedy dotarło do niej, że jestem zwykłą mieszkanką miasta, która chce im pomóc, zaczęła lamentować i narzekać. Matka tych dzieci skarżyła się na brak pracy w naszym mieście i pomocy ze strony państwa, niekończące się kontrole opieki społecznej i – oczywiście – oskarżyła o to polityków, przez których według niej tak jest.

Nie podobał mi się kierunek, w którym zmierzała ta rozmowa. Kiedy ją zakończyłam to zdecydowałam, że przyjdę tam chociaż do dzieci, aby dać im jakieś słodycze, bo ton mojej rozmówczyni naprawdę mi się nie podobał: z agresywnego i sennego zmienił się w litościwy i błagający.

Podchodząc pod ich dom zorientowałam się, że to musi by ten adres – od razu było widać, że mieszkają tutaj ludzie, którzy kochają alkohol i nie zawracają sobie głowy pracą. Było brudno już na podwórku. Sam dom również nie robił najlepszego wrażenia – okna chyba nie były myte przez lata, a niektóre były wybite i pozatykane brudnymi szmatami. Zrobiło mi się nawet głupio, kiedy wyobraziłam sobie, że w tym domu mogą wisieć moje drogie zasłony.

Podwórko jak i zewnętrzny stan w domu wcale nie był inny od tego, co w środku – podłoga lepiła się od brudu, a gruba warstwa kurzu pokrywała każdy przedmiot w tym domu. W pokojach panował całkowity bałagan – leżały brudne talerze, zabawki, resztki jedzenia zwierząt, a dzieci bawiły się obok tego wszystkiego. Kiedy podałam kobiecie siatkę ze słodyczami powiedziałam, że to dla dzieci, bo kobieta mówiła, że prawie nie widzą takich rarytasów na własne oczy. Nie doczekałam się żadnego wyrazu wdzięczności za prezent.

Nie mogłam się oprzeć i zapytałam, kiedy ostatni raz sprzątali dom i jak się okazało, gospodyni właśnie zamierzała to zrobić. Rodzina nie potrzebowała starych mebli, ale chętnie przyjeliby nową wersalkę, bo opiece społecznej nie podoba się fakt, że dzieci śpią na tej starej. Wersalkę, którą mi pokazała ja na początku wzięłam za kupę śmieci, a nie miejsce, gdzie mogą spać dzieci. 

Nie poczułam współczucia, a tym bardziej chęci pomocy tej rodzinie. To może okrutne myślenie, ale dzieciom prawdopodobnie będzie lepiej bez takich rodziców i w miejscu, gdzie będzie porządek, komfort i opieka.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *