Podczas pakowania rzeczy babci znalazłyśmy teczkę z dokumentami. Okazało się, że dawno temu babcia zapisała mieszkanie mi i mamie. Albo przeczuwała swój los albo pamiętała, kto jej pomógł po przeprowadzce i wtedy, kiedy jeszcze mieszkała na wsi. Teraz ciotki zarzucają nam brak sumienia i domagają się podzielenia mieszkania babci, mimo, że zostawiła testament.

Podczas pakowania rzeczy babci znalazłyśmy teczkę z dokumentami. Okazało się, że dawno temu babcia zapisała mieszkanie mi i mamie. Albo przeczuwała swój los albo pamiętała, kto jej pomógł po przeprowadzce i wtedy, kiedy jeszcze mieszkała na wsi. Teraz ciotki zarzucają nam brak sumienia i domagają się podzielenia mieszkania babci, mimo, że zostawiła testament.

Moja mama ma dwie siostry. Wszyscy dorastali w wiosce i przenieśli się do miasta, a babcia z linii mamy pozostała w wiosce po odejściu męża. Z pewnością nie byłoby jej łatwo dostosować się do warunków miejskich. Każdego lata chodziłam do babci, pomagałam w czym mogłam po prostu odpoczywałam. Łączyła mnie z nią silna więź.

Kiedy babcia skończyła 75 lat, mieszkanie w samotności stało się dla niej trudne. Mama namówiła ją do sprzedaży domu na wsi i zakupu jednopokojowego mieszkania w mieście. W tym wieku wszystko może się zdarzyć, a w ten sposób zawsze byliśmy blisko, żeby w razie czego pomóc.

W swoim mieszkaniu babcia mieszkała przez dwa lata. A potem poważnie zachorowała. Pewnego dnia nie mogłam się do niej rano dodzwonić, zwolniłam się z pracy i poszłam zobaczyć dlaczego nie odbiera. I znalazłam ją na podłodze przy łóżku. Karetka przyjechała bardzo szybko ale okazało się, że wszystko wydarzyło się w nocy i babcia za długo pozostawała bez pomocy. Od tej pory babcia była osobą leżącą.

Zrobiliśmy spotkanie rodzinne. Siostry mamy zaproponowały opiekę nad babcią na zmianę. Babcia miała mieszkać przez miesiąc u jednej siostry, po miesiącu miała ją wziąć druga siostra. Taka zmienna opieka była wszystkim na rękę. Pierwszy miesiąc babcia miała spędzić u nas.

Nawet nie wiedziałam, że będzie tak ciężko… Babcia nie mówiła, nie mogła wstać, nie zdawała sobie sprawy ze swojego stanu i co jakiś czas próbowała wstawać z łóżka. Krótko mówiąc było naprawdę ciężko.

Umówiłam się z szefem, żeby przez trzy dni w tygodniu będę pracować z domu (specyfika mojej pracy na to pozwala). Mama musiała przejść na pół etatu, przez co nasza sytuacja finansowa znacznie się pogorszyła.

Do tego babci zmienił się charakter. Zawsze była miła i spokojna. Teraz zmieniła się w kapryśne dziecko, którego nie można zadowolić. W ciągu dnia najczęściej spała, za to w nocy budziła nas co piętnaście minut domagając się jedzenia, picia, poprawienia poduszek, włączenia telewizora. Byłyśmy wykończone.

Moja mama i ja z niecierpliwością czekałyśmy, aż moja ciotka zabierze babcię do siebie. Ale … tak się nie stało. Okazało się, że jej mieszkanie wymaga remontu. Podobno chciała przygotować mieszkanie dla osoby niepełnosprawnej. Druga ciocia również powiedziała, że nie może jeszcze zabrać babci. Jej syn się ożenił i wraz z żoną zajął pokój, w którym miała mieszkać babcia.

Ciotki stwierdziły, że będziemy musiały wytrzymać kolejny miesiąc. Remont się skończy, młodzi znajdą mieszkanie. I odpoczniemy. Ale minął miesiąc. Potem jeszcze jeden. Babci oczywiście nikt nie zabrał. A nam było coraz trudniej. Wszystko, co niezbędne do opieki, a to, uwierzcie mi, nie jest wcale tanie, kupowałyśmy same, ciotki miały „problemy finansowe”. Wydawałyśmy też na opiekunkę. Musiałem skorzystać z jej usług, aby wyrobić etat.

Mama czasami płakała po kolejnym kaprysie babci. Zaczęłam cierpieć na bezsenność. A my wciąż czekałyśmy na zasłużony odpoczynek. Babcia spędziła u nas pół roku. Później, pewnej nocy, po cichu od nas odeszła.

Tydzień po jej śmierci poszłyśmy posprzątać mieszkanie babci. Same. Ciotki jak zwykle znalazły tysiące powodów, by nam nie pomagać.

Podczas pakowania rzeczy babci znalazłyśmy teczkę z dokumentami. Okazało się, że dawno temu babcia zapisała mieszkanie mi i mamie. Albo przeczuwała swój los albo pamiętała, kto jej pomógł po przeprowadzce i wtedy, kiedy jeszcze mieszkała na wsi. Teraz ciotki zarzucają nam brak sumienia i domagają się podzielenia mieszkania babci, mimo, że zostawiła testament.

Po tym, jak rodzina dowiedziała się o dziedzictwie, nasze życie przerodziło się w ciągłą walkę. Po raz kolejny…

Teraz ciotki, ich dzieci i mężowie nie dają nam spokoju. Wyzywają nas w dzień i w nocy. Mówią, że nie mamy sumienia i „oszukałyśmy” (zastanawiam się, w jaki sposób) starszą kobietę. Kazaliśmy jej napisać testament, kiedy już nic nie rozumiała. To dziwne, jak to mogłyśmy zrobić, skoro testament został napisany jeszcze zanim babcia potrzebowała opieki. Grożą nam sądy i kłótnie z jakimiś wpływowymi znajomymi.

Twierdzą, że podobno musimy sprzedać mieszkanie i podzielić pieniądze równo między trzy córki babci. Tak, testament jest i jest sporządzony kompetentnie z prawnego punktu widzenia, ale wciąż istnieje „sprawiedliwość”. Wszyscy mają prawo do równych udziałów. Zastanawiam się, gdzie były ich myśli o „sprawiedliwości”, kiedy moja matka i ja przez sześć miesięcy, kosztem swojego zdrowia i spokoju, zapewniałyśmy babci godną opiekę?

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *