W tym momencie nasze interesy się rozminęły. Siostra nalegała na szybką sprzedaż, mówiła, że nie może czekać, bo musi wyjechać z chłopakiem. Musiałam działać szybko.

Moja siostra i ja odziedziczyłyśmy po rodzicach mieszkanie. Miałyśmy do niego równe prawa, obie mogłyśmy w nim mieszkać. Około roku zastanawiałyśmy się jak rozwiązać tę sytuację.

Mieszkałam w tym czasie w wynajętym mieszkaniu, a moja siostra ze swoim chłopakiem, który przyjechał z zagranicy, aby otworzyć tutaj oddział swojej firmy, w mieszkaniu rodziców.

Kiedy narzeczony siostry wyjaśnił, że wkrótce będzie musiał wrócić do Austrii, siostra zaczęła myśleć, jak rozwiązać problem z mieszkaniem.

Przyszła do mnie na rozmowę o tym, że chce sprzedać swoją połowę, trudno znaleźć nabywców, ale jest to możliwe. Lub sprzedać mieszkanie w całości a pieniądze podzielić na pół. Planowała przenieść się do Austrii a otrzymane pieniądze chciała wykorzystać jako niewielkie oszczędności na początku.

Oczywiście nie byłam zbyt zadowolona z takiego układu. Po pierwsze, domyślałam się, że siostra jest gotowa sprzedać nawet taniej, byle tylko szybko. Po drugie, za otrzymane pieniądze nie kupię innego mieszkania, będę musiała jeszcze dodać sporą sumę.

W tym momencie nasze interesy się rozminęły. Siostra nalegała na szybką sprzedaż, mówiła, że nie może czekać, bo musi wyjechać z chłopakiem. Musiałam działać szybko.

Pożyczałam pieniądze wszędzie, gdzie tylko mogłam, byleby uzbierać brakującą kwotę i spłacić siostrę. Sprawiło mi to sporo kłopotu ale teraz mam własne mieszkanie.

Minęło osiem lat i niedawno siostra wróciła z zagranicy. Życie rodzinne im się nie udało, wszystkie pieniądze wydała. Ja w tym czasie również założyłam rodzinę, mam dwoje dzieci i nasze dwupokojowe mieszkanko jest zapełnione w całości. A siostra mi mówi:

– Zwolnij mój pokój, wracam.

Rozmawialiśmy z mężem, wszyscy rozważali sytuację i podjęliśmy decyzję. Siostrze powiedziałam, że jestem gotowa ją przyjąć, ale nie na dłużej niż miesiąc. Pomogę jej znaleźć mieszkanie i coś wymyślimy z pracą i na tym koniec. Mam rodzinę i po prostu nie możemy jej zaproponować nic więcej.

Ale ona ma swoją wizję.

– To nasz rodzinny dom. Nie przyjeżdżam do ciebie, ale do mojego domu, w którym zamierzam mieszkać, dopóki nie stanę na nogi. Tak długo, jak będę potrzebowała.

Przekonywanie jej, że nie ma nic wspólnego z tym mieszkaniem, ponieważ spłaciłam jej część jest bezcelowe. Przylatuje za tydzień. Wiem, że nie mam obowiązku jej wpuścić za próg, ale właściwie nie wiem co robić.

Żal mi jej, to jednak moja siostra.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *