Nie rozumiem, dlaczego mój syn przygarnia cudze dzieci.

Nigdy nie rozumiałam kobiet i mężczyzn, którzy biorą ślub z osobą, która ma już dzieci z poprzednich związków. Wiadomo, to w pewnym sensie pomoc dla kogoś, ale przecież to nie są ich dzieci i nawet nie myślą o nich w przyszłości, bo na pierwszym miejscu zawsze będą ci członkowie rodziny, którzy się nimi opiekowali i chronili. Mój syn tego nie rozumie, poznał kobietę, z dzieckiem, z którą postanowił się ożenić.

Próbowałam go ostrzec, powiedzieć, żeby nie plątał się w takie coś, ale on nie pozwolił mi się wtrącać. Powiedział, że dziecko wychowa jak swoje, z czego jego żona jest bardzo zadowolona. Nic dziwnego, skoro w naszej rodzinie jest mnóstwo osób, które z chęcią zajmą się ich dziećmi jak będzie taka potrzeba. Jak już wspomniałam, moje próby powiedzenia mu czegoś nie przyniosły rezultatu.

Dobrze, pomyślałam. Postanowiłam opowiedzieć mu o historiach różnych moich znajomych, którzy też pakowali się w takie związki, i nie wychodziło im to na dobre. Niestety, on nie widzi w tym nic złego, czy dziwnego, no nic. Powinien się cieszyć, że jest ktoś, kto chce go uświadomić w jakikolwiek sposób, no ale niestety, zero wdzięczności. Jeśli to pokolenie jest takie, boje się co będzie dalej…

Trzeba myśleć perspektywicznie. Dziewczynki, widząc możliwości i wiedząc, że każda osoba przygarnie je ze swoim dzieckiem, nigdy się nad tym nie zastanawiają. Kiedy wracam myślami do własnej młodości, trudno mi było sobie wyobrazić małżeństwo z kimś, kto nie jest ojcem mojego dziecka. Wtedy wydawało mi się to niemożliwe i wydaje się jeszcze bardziej niemożliwe teraz.

Nie ma prawie nikogo w moim wieku, kto byłby tak dobry i wychowywał cudze dziecko. I nawet jeśli przykłady z życia moich przyjaciół nie pomagają, nie tracę nadziei. Może w końcu zrozumie, co robi źle w swoim życiu. Tak, może się to wydawać dziwne, życzę mu jak najlepiej. Ale to jest rodzaj zła na dobre, bo wszyscy przyzwoici ludzie rozumieją, że źle jest traktować cudze dziecko jak swojego syna.

Przyznaję, że jest to moja wina, bo nie zauważyłam tego wcześniej i mogłam popełnić błąd. Niemniej jednak, nigdy nie jest za późno, aby naprawić swój błąd. Jeśli chodzi o drzewo genealogiczne, nie można go po prostu wziąć i zostawić losowi. To w końcu mój syn.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *