Sąsiadka Nina zawsze zachowuje się skandalicznie

Jest taki typ ludzi, którzy po prostu nie potrafią mieć poprawnych kontaktów z innymi. Niewiele osób natomiast potrafi tolerować tak zwanych „toksycznych” ludzi. Napiszę dzisiaj o jednym takim przypadku, o którym opowiedziała mi moja przyjaciółka.

„Mam dobre stosunki z moją dość bliską krewną, do której mam zaufanie i z którą spotykam się, aby miło spędzić czas.

Pewnego więc popołudnia jak zwykle wybrałam się do Doroty na herbatę. Po zakupie ciasteczek i innych słodyczy do gorącego napoju od razu do niej pobiegłam. Jak się okazało, wybrałam złą porę, ponieważ już ktoś u niej był.

Okazało się, że była to Nina – jej sąsiadka. To starsza kobieta, która ciągle pije i to aż do tego stopnia, że na alkohol potrafi wydać całą swoją emeryturę. Jako że nie lubi pić sama to chodzi po bloku w poszukiwaniu towarzystwa do kieliszka. Ogólnie rzecz biorąc jest dość uciążliwą sąsiadką.

Ja także bardzo starałam się unikać Niny, bo jej po prostu nie znoszę. Kiedy się z nią rozmawia to nie wiadomo, o czym mówi, plącze się jej język i czuć od niej alkohol, dlatego staram się traktować tę kobietę maksymalnie chłodno.

Miałam już sobie pójść, ale Dorota nalegała, abym została, więc nie kłóciłam się z nią i usiadłam w kuchni. Nie planowałam jednak zbyt długo tutaj zostać.

Podczas gdy postawiono czajnik na kuchence, to Nina zaczęła bez końca mówić bez ładu i składu. Nie każdy długo wytrzyma z taką osobą. Kiedy się ją słyszy to nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać. Na miejscu mojej kuzynki nie wpuściłabym jej do mieszkania, chociaż wiem, że Nina przy drzwiach potrafi stać i pukać nawet cały dzień.

Postanowiłam zatem szybko się wycofać, bo miałam dość słuchania takich bzdur – nie należę do tych cierpliwych osób, jeśli chodzi o takie rzeczy. Później Dorota opowiedziała mi o pewnym incydencie, który miał miejsce po moim wyjściu. Przyszła do niej kolejna przyjaciółka. Na początku wszystko było spokojnie, a potem negatywne emocje wylały się wręcz z Niny. Skarciła syna przyjaciółki Doroty za to, że ją ominął i nie przywitał się z nią. Kłótnia tak bardzo eskalowała, że Dorota praktycznie musiała rozdzielać te dwie kobiety, aby nie doszło do rękoczynów.

– Nie uwierzysz, Nina praktycznie rzuciła się na Jolę. Pierwszy raz coś takiego widziałam…

W końcu w pełni zrozumiałam termin “toksyczna osoba”, Nina bardzo do niego pasowała. Wyzywanie drugiej osoby pojawiało się u niej znienacka o czym wiedzieli wszyscy sąsiedzi, dlatego nikt nie chce się z nią znać. Tylko Dorota potrafi znosić jej wybryki i humorki, chociaż i teraz sama zauważyła, że to już przesada.

– Wiesz kochana, jesteśmy sąsiadkami tyle lat i w życiu nie było czegoś podobnego, dlatego za każdym razem tolerowałam jej zachowanie. Wydaje mi się jednak, że takim osobom jak ona się to zdarza, jednak moja gościnność w końcu nie doprowadzi mnie do niczego innego i chyba nie mogę dalej się na coś takiego zgadzać.

Nareszcie do Doroty dotarła prawda i zrozumiała, że nie ma sensu próbować z każdym utrzymywać poprawne stosunki, a takie osoby jak Nina po prostu lepiej omijać – wtedy człowiek będzie na pewno spokojniejszy.

Ogólnie zdałam sobie sprawę, że cieszę się z mojego miejsca zamieszkania – w moim bloku wszyscy sąsiedzi są w porządku.

Dorota poinformowała mnie później, że Nina się wyprowadziła. Wystawiła mieszkanie na sprzedaż i teraz mieszka z córką, a powodem tego są jakieś problemy rodzinne. Blok od tego czasu stał się po prostu przyjemnym miejscem bez agresywnych sąsiadów. Niestety czasami jak widać jedna osoba potrafi zatruć życie wielu innym.

Otoczenie w którym żyjemy jest szalenie ważne, dlatego życzę wszystkim normalnych krewnych i sąsiadów, bo nie warto dla różnych dziwaków psuć sobie nerwów.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *