Wszyscy zapomnieli o dziecku. Leżał sam w osobnym łóżeczku i nawet płakał ciszej niż inne dzieci…

To nowonarodzone dziecko było zapomniane. Pamiętano aby go przewinąć lub nakarmić, ale i do tego nie przywiązywano dużej wagi. Winą było łóżeczko, które znajdywało się z dala od innych dzieci.

Na oddział zakaźny Piotruś trafił gdy miał pół roku. Zaraził się infekcją w domu, a teraz jego organizm był cały spustoszały chorobą. W szpitalu był bardzo zapomniany. Leżał w osobnym łóżeczku i nawet płakał ciszej, niż inne dzieci. Jego biologiczna matka oficjalnie go odrzuciła. Maluch od pierwszych chwil życia nie wiedział czym jest matczyna miłość.

Tę historię opowiedziała mi moja znajoma, wciąż młoda dziewczyna, która nie straciła jeszcze wiary w to, że świat można uratować. Nie tylko mówi, ale także robi coś w tym kierunku.

Pewnego dnia rozmawiałyśmy ze sobą, kiedy powiedziała mi, że została „szpitalną mamą”. Starała się pomóc dzieciom, które zostały same na tym świecie. W jednym ze szpitali odbywała praktykę.

Wszystkie maluchy leżały na oddziałach ze swoimi mamami i czuły w pobliżu ich ciepło i rodzimy głos. Każda mama starała się ubrać swoje dziecko we wszystkie najlepsze, najbardziej wygodne i delikatne pieluchy. Te mamy kontrolowały każdy ruch pielęgniarek, organizując prawdziwe bitwy o swoje dzieci. A dzieci z kolei czuły się bezpieczne. I od razu zaczynały krzyczeć na cały głos, gdy coś im nie pasowało. Wiedziały, że mama natychmiast zrozumie, czego teraz potrzebują. Wśród nich, w najdalszym kącie, leżało nikomu nie potrzebne dziecko i próbowało odszukać smoczek, który wypadł mu z ust. Jednak jego wytrwałość była na próżno butelka z jedzeniem już dawno opróżniła się. Byłby wdzięczny nawet za wodę!

Odwodnienie chorego organizmu dziecka i brudne pieluchy nie pomagały najszybszemu wyzdrowieniu dziecka, któremu brakowało sił nawet płakać. Zwłaszcza, że i tak nikt nie reagował na jego płacz. Pielęgniarki nie lubiły takich dzieci, bo trzeba było ciągle się nimi opiekować.

Moja znajoma nie mogła przejść obojętnie obok łóżeczka, w którym leżał Piotruś. Czuła się okropnie, kiedy wyobrażała sobie co może czuć dziecko, które jest samotne, odrzucone, nikomu nie potrzebne, z pustą butelką i brudną pieluchą. Jak to możliwe, żeby we współczesnym świecie działy się takie rzeczy? Cały czas noworodek był karmiony, ale rękoma nieczułych pielęgniarek, które twierdziły, że im dłużej dziecko będzie głodne, tym rzadziej trzeba będzie zmieniać mu pieluchę.

Praktykantka usiłowała udowodnić pielęgniarce, że dziecko nie zasługuje na takie traktowanie, ale ta dała jej jasno doz rozumienia, że nie powinna się w to wtrącać. Sama w końcu zdała sobie sprawę z tego, że walka z systemem na nic się nie zda. Postanowiła sprawić, aby dziecko jak najszybciej wyzdrowiało. W czasie praktyk, dziewczyna starała się jak najwięcej czasu spędzać przy dziecku, pielęgnowała go i kupowała mu pożywne mleko. Dzięki jej opiece, chłopiec szybko wracał do zdrowia. Przyszłość chłopca również nurtowała młodą praktykantkę.

W końcu jej praktyka dobiegnie końca, a dziecko znów zostanie samo. Sama mieszkała w wynajmowanym mieszkaniu i nie miała stałych dochodów. Później jednak, dowiedziała się, że pewna kobieta w tym czasie zbierała niezbędne do adopcji dokumenty i wkrótce zabierze dziecko do siebie. Ta historia wpłynęła na całe dalsze życie dziewczyny, która została wolontariuszką i pomagała porzuconym dzieciom. Bez miłości, ich zdrowie nie mogło się poprawiać, dlatego starała się jak najwięcej je przytulać, brać na ręce i sprawiać, aby dzieci czuły się coraz lepiej i były otoczone milością.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *