Wzięła dziecko w ramiona, szeptem powiedziała, żeby nic nie mówić i szybko wybiegła z mieszkania. Biegła długo przed siebie, potem zatrzymała samochód i wyjechała z miasta

Mirek, Eliza i ich synek Sebastian właśnie spędzali razem dzień, który był wyjątkowy. Był dniem urodzin ich synka. Szczęśliwy Sebastian cieszył się, że na urodzinach pojawili się także jego przyjaciele, a mama i tata podziwiali swojego uroczego synka. Życie Mirka i Elizy można określić jako bezproblemowe. Eliza jest pracowita, pochodzi ze wsi i jest sierotą – jej rodzice zginęli w wypadku samochodowym.

On pochodzi z zamożnej rodziny intelektualistów, którzy nie lubią synowej. Para spotkała się przypadkowo, zderzając się w drzwiach biura, w którym pracował Mirek, a Eliza właśnie szukała pracy i przyszła tam na rozmowę kwalifikacyjną. Kiedy spojrzeli sobie w oczy, przeszedł ich dreszcz i od razu wiedzieli, że to miłość od pierwszego wejrzenia. Od tego czasu byli już nierozłączni.

Minęły lata, pożądanie między nimi się zmniejszyło i oboje zaczęli patrzeć na siebie inaczej. Teraz w końcu naprawdę widać, że żyją w różnych światach. Mirek uwielbia imprezy i czuje się w ich trakcie jak ryba w wodzie, a Eliza stara się w ogóle nie uczestniczyć w takich wydarzeniach, bo zamiast tego woli spędzać czas z synem. Taka sytuacja doprowadziła do tego, że Mirek z wydarzeń towarzyskich zaczął wracać nad ranem. W rodzinie wówczas zaczęły się kłótnie, a Sebastian to wszystko widział i słyszał i zawsze był przerażony takim zachowaniem swoich rodziców.

Małżonkowie rozumieli, że rozwód jest właściwym wyjściem z takiej sytuacji. Eliza jednak bała się, że dzięki koneksjom swojego męża sąd nie przyzna jej opieki nad dzieckiem. Kiedy jednak się już rozwiedli i sąd zdecydował, że dziecko ma zostać przy ojcu, matka żegnając się z synkiem nie wiedziała, co ma zrobić, bo Sebastianek płakał i prosił, żeby go nie zostawiała samego z ojcem. Kobieta poprosiła, aby Mirek na chwilę zostawił ich sam na sam, aby mogli się w spokoju pożegnać. Wtedy kobieta wykorzystała moment i zapytała synka, czy pójdzie z mamą. Ten skinął głową. Eliza nie pamięta już nawet, w którym momencie wpadła na pomysł porwania syna.

Wzięła dziecko w ramiona i szeptem powiedziała, żeby nic nie mówić, a potem szybko wybiegła z mieszkania. Biegła długo, potem zatrzymała samochód, wyjechała z miasta, następnie zatrzymała kolejny samochód i pojechała dalej. Dokąd jechali? Za co będą żyć? Eliza o tym nie pomyślała, ale wiedziała, że nie ma powrotu. Sebastian nie kaprysił, tylko złapał mocno mamę za rękę i nie puszczał. Znajomi Elizy zgłosili jej zaginięcie dopiero wieczorem. Poszli na policję, a tam powiedziano im, że Eliza porwała dziecko, więc lepiej by było dla niej, aby to jakoś pokojowo załatwić. Mirkowi tak naprawdę nie zależało na dziecku i to dziadkowie bardziej interesowali się, gdzie jest teraz dziecko.

On wrócił do imprezowania, które wciągnęło go tak bardzo, że nawet nie zauważył, jak alkohol i narkotyki stają się dla niego nawjażniejsze. Dopiero po czasie rodzice zauważyli nieodpowiednie zachowanie u syna i chcieli ją uratować, wyleczyć, ale było za późno. Znaleźli go pewnego dnia na jakimś skwerze martwego. Tak skończyło się krótkie życie Mirka.

Eliza z Sebastianem zamieszkali w małym mieście. Eliza wynajęła dla nich mieszkanie, a potem znalazła pracę niedaleko miejsca ich zamieszkania. Potem chłopiec poszedł do przedszkola, bo na szczęście były w nim jeszcze wolne miejsca. Potem ich życie zaczęło się poprawiać.

Eliza dowiedziała się o śmierci Mirka ze strony z wiadomościami z miasta, w którym przed porwaniem mieszkała z mężem. To była taka niespodziewana wiadomość, że nawet żałowała, że nie było jej wówczas w pobliżu. Może wtedy wszystko byłoby inaczej? Potem Sebastian zaczął mówić, że tęskni za dziadkami. Ojca nawet dobrze nie pamiętał. Eliza postanowiła ich odwiedzić z wnukiem, bo im też zapewne nie jest łatwo, zostali całkiem sami. Poprosiła o urlop w pracy i pojechali. Spotkała ich ze strony rodziców Mirka radość, łzy i urazy przez to, tak długo nie widzieli swojego drogiego wnuka. Odgrażali się nawet, że zabiorą Elizie Sebastiana, ale ten krzyczał, że nie chce żyć bez mamy, więc w końcu odpuścili.

Minęło trochę czasu, a babcia i dziadek zdali sobie sprawę, że ich była synowa jest dobrą kobietą i gdyby wcześniej zobaczyli w niej dobrego człowieka, być może ich syn teraz żyłby.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *