Kiedyś zaproponowałem synowi, żeby wprowadził się z żoną i synem do mnie, ale teraz czuję się zbędny we własnym mieszkaniu.

Mój syn Adam ożenił się, jak na chłopaka, wcześnie. W wieku 20 lat miał już syna. Ponieważ sam go wychowywałem, nie miałem takiej możliwości, żeby mu kupić mieszkanie. Jego teściowie też nie mieli takich pieniędzy, więc zaproponowałem nowożeńcom, żeby zamieszkali ze mną.

Przez całe życie mieszkaliśmy z synem w dwupokojowym mieszkaniu. Moja ukochana żona zmarła przy porodzie, więc syna wychowywałem sam. Przez wszystkie te lata nie związałem się z żadną kobietą, cały swój czas poświęciłem synowi. Adam wcześnie zaczął umawiać się z dziewczynami i w wieku 19 lat postanowił się ożenić. Iza, moja przyszła synowa, zaszła w ciążę jeszcze przed ślubem. Trzeba było więc pomyśleć o mieszkaniu, ale nie mieliśmy wielu możliwości.

Zaproponowałem Adamowi, żeby Iza wprowadziła się do nas. Ja mieszkałem w jednym pokoju, a oni w drugim. I żyło nam się spokojnie, nie było żadnych problemów z codziennymi sprawami. Ale kiedy urodziło się dziecko, wszystko się zmieniło. Iza zrobiła się drażliwa i nerwowa, wydawało się, że ciągle jej w czymś przeszkadzam.

Byłem doświadczonym dziadkiem, bo sam wychowałem własne dziecko, nikt mi nie pomagał. A więc to ode mnie dzieci nauczyły się jak prawidłowo kąpać maluszka, trzymać go na rękach, zakładać pieluchę. Rozumiałem, że rodzice są jeszcze za młodzi, więc zaoferowałem im swoją pomoc. Na początku Iza chętnie się zgodziła, a potem jakby ją ktoś podmienił. Zauważyłem, jak się denerwowała za każdym razem, kiedy próbowałem coś jej doradzić albo posiedzieć z wnukiem.

Kiedyś podsłuchałem rozmowę syna z żoną. Iza powiedziała, że ​​nie czuje się komfortowo mieszkając z obcym jednak mężczyzną, że się wstydzi.

– Ale to jest mój ojciec, przecież mieszkamy w jego mieszkaniu. Co ty proponujesz, żeby go wyrzucić z własnego domu? – odpowiedział mój syn.

O dziwo, powiedział to z takim smutkiem, jakby sam chciał, żebym gdzieś sobie poszedł. Bardzo się wtedy zdenerwowałem i postanowiłem coś wymyślić. Mam brata, mieszka na wsi w domu po naszych rodzicach, więc postanowiłem do niego pojechać. Powiedziałem dzieciom, że wyjeżdżam na kilka tygodni, ale miałem nadzieję, że na zawsze.

Kiedy przyjechałem na wieś, opowiedziałem bratu o mojej sytuacji, a on przyjął mnie z radością. Mieszkał z żoną, ich dzieci też już są dorosłe i wyprowadziły się do miasta. We trójkę nie jest nam ciasno, ale jednak nie czuję się komfortowo. Wychodzi na to, że gdziekolwiek nie mieszkam, to wszędzie czuję się zbędny.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *