Dla wnuczka przeszedł ponad 500 kilometrów. “Olek jest dla mnie wszystkim”

Jan Baranik ma 62 lata i ciężką operację kręgosłupa za sobą. Mimo to 2 sierpnia 2023 roku wyruszył Głównym Szlakiem Beskidzkim, by przejść nim ponad 500 km. W ten sposób chciał pomóc swojemu wnukowi. Dlaczego zdecydował się na taką właśnie formę wsparcia? Ile pieniędzy udało się zebrać?

Dziadek zbiera pieniądze na rehabilitację wnuka

Olek urodził się jako wcześniak z czterokończynowym porażeniem mózgowym. Zanim przyszedł na świat, miał siedem operacji. Jego stan był na tyle poważny, że lekarze nie dawali mu szans na przeżycie. Mimo to zarówno rodzice, jak i dziadkowie chłopca nie zamierzali się poddawać. – Jak Olek […] walczył o życie po porodzie, to dziadek z babcią mieli możliwość wejścia i kangurowania go, co jest w ogóle fenomenem, bo zazwyczaj robią to tylko rodzice i też nie zawsze – powiedziała Agnieszka Jóźwicka, mama Olinka.

O historii chłopca Polska usłyszała kilka tygodni temu, gdy jego dziadek Janek postanowił pokonać tzw. Główny Szlak Beskidzki, czyli ponad 500 kilometrów górami ze wschodu na zachód. – Powstał taki pomysł, żeby pójść i spróbować zebrać pieniądze właśnie w formie takiej wyprawy. Nagłośnić to w internecie. Pomyślałem sobie” “niech każdy da złotówkę, to już będzie te kilkadziesiąt tysięcy” – tłumaczył Jan Baranik, dziadek Olinka. – Nie byłam zdziwiona, że tata zdecydował się zrobić coś dla Olka, zdziwiona byłam, że aż tyle, w takim względzie fizycznym, sam jest po bardzo ciężkiej operacji kręgosłupa. Sam był zagrożony tym, że będzie jeździł na wózku, a tutaj nagle ponad 500 kilometrów, w górach, praktycznie samotnie, wydawało mi się to niemożliwe – wyznała Agnieszka Jóźwicka, mama Olinka.

– Olek jest dla mnie wszystkim, jestem gotowy zrobić wszystko, żeby chodził, żeby był jak najbardziej sprawny, żeby miał jak najmniej ograniczeń – powiedział dziadek chłopca. Jak jeszcze rodzina chłopca zbiera pieniądze na rehabilitację? Dowiecie się tego z dalszej części materiału.

Jakiej pomocy potrzebuje chłopiec?

Swój udział w tej niezwykłej historii ma Dorota Gardias. – Pewnego dnia zapukała do mnie Magda, babcia Olinka z prośbą po prostu o wsparcie, o pomoc, a że mieszkałyśmy niedaleko siebie, to odwiedziłam Państwa, […], towarzyszyłam im podczas tej całej drogi, obserwując, to, z czym się zmagają, jak to wszystko wygląda i to mnie strasznie wzruszało zawsze, stąd też taka więź między nami – powiedziała prezenterka TVN.

Jan Baranik, dziadek Olinka wybrał sobie dojść trudny szlak. Mężczyzna wyznał, że wiele rzeczy go zaskoczyło w czasie drogi. – Co do zasady, chodzę po górach, ale to są takie wyjścia jednodniowe, […] tutaj jest inny rodzaj wędrowania. Tutaj się idzie z dnia na dzień i ta meta jest ciągle daleko, […] nie wiadomo, co człowieka czeka, tylko burza może mnie na chwilę zatrzymać, żadne inne warunki – słońce, deszcz, wiatr, to wszystko trzeba po prostu pokonywać, żeby dojść do mety – wyjaśnił Jan Baranik. Warto dodać, że przez pięć dni w tej podróży towarzyszyła mu właśnie Dorota Gardias.

Zbiórka ustawiona jest na 500 tysięcy. – Osiągnęliśmy ponad połowę, nie zakładaliśmy, że uda nam się tyle zebrać – dodała Agnieszka Jóźwicka, mama Olinka. Na co zostaną przeznaczone pieniądze? Dowiecie się dalszej części rozmowy.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *