Pobraliśmy się w tajemnicy. Rodzice żony dowiedzieli się o tym dopiero później. Oczywiście byli źli, ale nie mogli nic zmienić

Rodzicom Kingi jakoś od razu się nie spodobałem. Pewnie myśleli, że nie dorównuję ich córce, bo pochodzę z prostej robotniczej rodziny: mój ojciec przez całe życie pracował jako kierowca autokaru, a mama była sprzątaczką w naszej szkole. Zawsze starałem się dobrze uczyć. Doskonale rozumiałem, że sam muszę się zatroszczyć o własną przyszłość. Wiedziałem, że nikt mi w tym nie pomoże. Dlatego dzięki mojej wiedzy i dobrze zdanej maturze dostałem się na jedną z najbardziej prestiżowych uczelni w kraju. Po studiach rozpocząłem pracę w jednym z dużych banków na kierowniczym stanowisku.

Wtedy poznałem pana Michała Nadolskiego, jednego z moich dyrektorów, a później jego córkę Kingę, która została moją żoną. Kinga i ja zakochaliśmy się w sobie niemal od pierwszego wejrzenia. Ale jej ojciec nie pochwalał naszego wzajemnego zauroczenia – widział u boku swojej córki bardziej godnego pana młodego z zamożnej i wpływowej rodziny. Tamto małżeństwo byłoby opłacalnym posunięciem dla pana Michała. Ale jego córka nie chciała nawet słyszeć o tym, żeby wyjść za kogoś, kogo nie kocha. Dlatego musieliśmy utrzymywać nasz związek w ścisłej tajemnicy.

Pobraliśmy się też w sekrecie. Rodzice żony dowiedzieli się o tym dopiero później. Oczywiście byli źli, ale nie mogli nic zmienić. Od tego czasu zerwali wszelkie kontakty z córką. Ja, oczywiście, dzięki wpływom teścia straciłem pracę.

Po roku wspólnego mieszkania urodziła nam się córka. Daliśmy jej na imię Barbara, na cześć matki mojej żony. Ale kiedy teściowie dowiedzieli się o narodzinach wnuczki, nawet nam nie pogratulowali – nie mogli wybaczyć córce, że ośmieliła się ich nie posłuchać.

Teraz nasza Basia ma sześć lat. Chodzi już do pierwszej klasy. Jest radosnym i mądrym dzieckiem. Ale rodzice mojej żony nadal jej nie widzieli, mimo że mieszkamy w tym samym mieście. Teściowa nawet nie potwierdziła zaproszenia mojej żony do znajomych na portalu społecznościowym, żeby móc chociaż zobaczyć zdjęcia wnuczki.

Często widzę, jak Kinga płacze przez to, że rodzice się od niej odwrócili. Ale cieszę się, że nawet takie okoliczności nie zmusiły mojej żony do tego, żeby ode mnie odeszła. Jesteśmy razem, kochamy się, a wszystko inne nie ma znaczenia!

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *