Miałyśmy z teściową dobre relacje aż do dnia, kiedy opowiedziała o podziale spadku, który zostawiła jej ciotka.

Tym, co postanowiła, ​​jestem po prostu niemile zaskoczona. Nie chciałam już jej odwiedzać, pomagać, ani nawet odpowiadać na jej telefony. Powinna zrozumieć, dlaczego ja i jej syn tak reagujemy.

Mój mąż był najmłodszym dzieckiem w rodzinie, ma jeszcze dwójkę rodzeństwa. Dorastał w miłości, opiece i nigdy nie brakowało mu uwagi rodziców. Kupowali mu wszystko, czego potrzebował, zabierali na wakacje i opłacili studia na dobrej uczelni. Rodzice nie wyróżniali żadnego ze swoich dzieci. Dlatego to, co zrobili, bardzo uraziło Karola.

Pobraliśmy się jakieś trzy lata temu. Od razu „weszłam” do rodziny, gdzie zostałam przyjęta jak swoja. Moja teściowa była miła, wrażliwa i zawsze chętna do pomocy. Nie sądziłam, że będę miała takie szczęście. Została moją drugą mamą – moja mieszka w innym mieście, więc nie ma okazji tak często mnie odwiedzać. Ufałam teściowej i wiedziałam, że zawsze możemy na nią liczyć. Nie muszę dodawać, że troszczyła się o nas – przynosiła zawsze coś domowego do zjedzenia, dawała przetwory, czasami coś dla nas upiekła. Moja teściowa świetnie gotuje, nic więc dziwnego, że się cieszyliśmy, kiedy przynosiła nam własnej roboty pierogi, krokiety czy jakieś mięso. A jej sernik nie ma sobie równych.

To oczywiste, że byłam przekonana, że teściowa kocha i swojego syna, i mnie. Zwłaszcza, że ​​nigdy nie miałyśmy nawet cienia konfliktu. Aż do tego wieczoru, kiedy przyszliśmy do teściów w gości. Były tam też obie starsze siostry mojego Karola.

To był rodzinny, ciepły wieczór – obchodziliśmy urodziny mojego teścia. Kiedy przyszło do deseru i kawy, teściowa rozpoczęła tę nieprzyjemną dla nas rozmowę. Okazuje się, że odziedziczyła po swojej ciotce mały domek w innym mieście. Dom nie był nowy, ale w dobrym stanie – można go było bez problemu sprzedać za dobrą cenę. Tak powiedziała teściowa. Ale to nie było wszystko. Okazało się, że postanowiła podzielić pieniądze ze sprzedaży między dzieci, a sobie pozostawić niewielką część na stare lata.

Wszystko wydawało się w porządku – każdemu przydadzą się dodatkowe pieniądze. Ale już to, jak ma wyglądać ten podział, zupełnie nam się nie spodobało. Teściowie postanowili oddać połowę całej kwoty najstarszej córce, a resztę podzielić na trzy części – dla siebie, dla Karola i dla drugiej siostry. A wszystko dlatego, że mój mąż, tak samo jak siostra, ma własne mieszkanie, a Maria, najstarsza, wynajmuje. O ile środkowa córka przyjęła to spokojnie, bo nie ma problemów z pieniędzmi, to Karol i ja po prostu się zezłościliśmy.

Mój mąż uznał, że to całkowicie niesprawiedliwe i brak szacunku dla niego. Powiedział to nie tylko do mnie, ale też ze złością ogłosił przy stole. Teściowa wybuchła płaczem. Było mi jej żal, ale jednak też czułam się urażona.

Od tego czasu minął już ponad miesiąc, a my nadal się do niej nie odzywamy – Karol nie chce. Ja rozumiem, że teściowa ma rację i powinniśmy ustąpić. Ale jak mam przekonać męża? Jak przeprosić teściową? Nie chcę, żeby pieniądze zepsuły dobre relacje w rodzinie, zwłaszcza, że ​​naprawdę chciała jak najlepiej.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *