„Jak teściowa przyszła żebrać o pieniądze na wakacje dla swojego ulubieńca, dostała szklanką wody w twarz i została z niczym.”

— Nie zapomniałam, Vasylu, — powiedziała spokojnie, choć w jej głosie dało się wyczuć napięcie. — Ale wygląda na to, że ty zapomniałeś. Albo po prostu wolisz udawać, że nie widzisz, jak twoja matka traktuje mnie i twoje dziecko!

— Nie mów tak o mojej matce! — warknął Vasyl, rzucając torbę na podłogę. — To starsza kobieta, powinnaś mieć do niej trochę szacunku!

— Szacunek? — Viera roześmiała się sucho. — Wiesz, ile razy twoja “starsza kobieta” nazwała mnie pasożytem? Ile razy powiedziała, że Ksenia to „rozpuszczona gówniara, która skończy źle”? I ty chcesz, żebym miała do niej szacunek?

Vasyl zamilkł na chwilę. Widać było, że szukał słów, ale nie znalazł żadnych, które brzmiałyby sensownie.

— Ale przecież to moja matka, Ver… — zaczął, już ciszej.

— Tak, twoja matka. Ale nie moja, i na pewno nie babcia dla naszej córki! — przerwała mu ostro. — Przychodzi tu, obraża nas, krzyczy, wymaga pieniędzy na swojego złotego synusia Olega, a ty chcesz, żebym jeszcze jej herbatkę podała?

— Ty zawsze przesadzasz! — uniósł głos Vasyl. — Ona tylko chciała porozmawiać!

— Porozmawiać?! — Viera aż się zaśmiała z niedowierzaniem. — Vasyl, ona przyszła błagać o pieniądze na wakacje dla twojego brata! Wakacje w Tajlandii! My ledwo ciągniemy od wypłaty do wypłaty, a ona ma czelność żądać pieniędzy na luksusową wycieczkę!

Mężczyzna spuścił głowę. Wiedział, że żona miała rację. Ale duma nie pozwalała mu tego przyznać.

— Dobra, może przesadziła… — wymamrotał. — Ale po co ta woda?

Viera westchnęła i usiadła przy stole.

— To nie ja ją oblałam, tylko Ksenia. I wiesz co? Może i dobrze zrobiła. Może ktoś wreszcie musiał ją ostudzić. Bo jak ja to zrobię, to skończę na pierwszej stronie lokalnej gazety.

W tym momencie do kuchni zajrzała Ksenia, trzymając w ręku kubek z herbatą.

— Tata, nie krzycz na mamę, dobra? — powiedziała spokojnie. — Babcia była wredna, jak zawsze. Krzyczała na mnie, że jestem „smarkulą”, więc dostała tylko trochę wody. Nie wrzeszczała długo, tylko wybiegła z mieszkania.

Vasyl spojrzał na córkę i zaniemówił. Z jednej strony chciał się rozzłościć, ale z drugiej zobaczył w jej oczach tę samą zranioną cierpliwość, którą tyle razy widział u żony.

— Ksenia… nie powinnaś tak robić, — powiedział w końcu, już łagodniej. — Ale… rozumiem.

Dziewczyna wzruszyła ramionami. — No to fajnie. Bo ja nie mam zamiaru jej więcej znosić. Idę spać.

Zniknęła za drzwiami, zostawiając rodziców samych.

Vasyl oparł się o blat i milczał. Viera nalała sobie szklankę wody, spojrzała na niego i powiedziała:

— Wiesz, co jest najgorsze? Nie to, że ona mnie nienawidzi. Nie to, że robi z nas idiotów przy całej rodzinie. Najgorsze jest to, że ty zawsze stajesz po jej stronie, choć dobrze wiesz, że mam rację.

Mężczyzna spojrzał na nią zmęczonym wzrokiem.

— Ja tylko… nie chcę, żebyśmy się kłócili.

— Za późno, Vasyl, — odpowiedziała cicho. — My już dawno się kłócimy. Tylko teraz to wreszcie widać.

Zapadła cisza. Słychać było tylko tykanie zegara na ścianie i odgłos kropel wody kapiących z kranu.

Po kilku minutach Vasyl westchnął i usiadł naprzeciwko niej.

— Może masz rację, Ver. Moja matka zawsze była… trudna. Ale to mimo wszystko moja matka. Nie mogę jej całkiem odciąć.

— Nikt nie mówi, żebyś ją odcinał. — Viera wzruszyła ramionami. — Ale nie pozwolę, żeby przychodziła tu i pluła nam w twarz. Jeżeli chcesz z nią utrzymywać kontakt, rób to gdzie indziej. Poza tym domem.

Vasyl kiwnął głową, jakby w końcu coś do niego dotarło.

— Dobrze. Postaram się z nią porozmawiać.

— Nie „postaraj się”, tylko zrób to. Powiedz jej jasno: żadnych pieniędzy, żadnych wizyt bez zaproszenia. I żadnych obelg pod adresem mnie i naszej córki.

Mężczyzna przytaknął, a potem wstał, podszedł do żony i objął ją.

— Przepraszam, Ver. Za to wszystko.

Viera długo nic nie mówiła. Dopiero po chwili odpowiedziała cicho:

— Nie mnie przepraszaj, tylko swoją córkę. Bo to ona dziś musiała cię zastąpić.

Następnego dnia Vasyl pojechał do matki. Zinaida otworzyła mu drzwi z miną obrażonej królowej.

— Ну наконец-то! — prychnęła. — Пришёл извиняться за свою хамку?

Vasyl westchnął.

— Mamo, przyszedłem tylko po to, żeby ci coś powiedzieć.

— Ну? — uniosła brew.

— Nie przychodź więcej do nas. Jeśli chcesz ze mną rozmawiać — zadzwoń. Ale nie obrażaj mojej żony ani mojej córki. Koniec z tym.

Kobieta zamarła, jakby ktoś ją spoliczkował.

— Что? Ты мне что, условия ставишь?

— Tak, mamo. Właśnie tak. — Vasyl spojrzał jej prosto w oczy. — Bo to nie jest już tylko „moja rodzina”. To jest nasza rodzina — moja, Viery i Kseni. I jeśli nie potrafisz tego uszanować, to… przykro mi. Ale nie będziesz częścią naszego życia.

Zinaida otworzyła usta, by coś powiedzieć, ale nie wydobyło się z nich ani jedno słowo. Vasyl po prostu odwrócił się i wyszedł.

Kiedy wrócił do domu, Viera właśnie robiła kolację. Spojrzała na niego pytająco.

— I co?

— Powiedziałem jej wszystko. Myślę, że długo się nie pokaże.

Viera tylko skinęła głową. Na jej twarzy pojawił się cień uśmiechu.

— No to może wreszcie będzie w tym domu trochę ciszy.

— I spokoju, — dodał Vasyl, obejmując ją od tyłu.

W tym momencie z pokoju dobiegł głos Kseni:

— Tylko nie zapomnijcie zakręcić wody w kranie, zanim pójdziecie spać! Bo jak znów zacznie kapać, to poleje się więcej niż tylko babci po twarzy!

Viera roześmiała się głośno, a Vasyl po raz pierwszy od dawna też się uśmiechnął.

Może i było trudno, może i woda polała się nie tam, gdzie trzeba — ale w tym domu wreszcie zrobiło się trochę cieplej.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *