Córka wybaczyła zięciowi zdradę, bo sama nie była w porządku

Najgorsza rzecz, jaka może się przydarzyć w młodej rodzinie, to utrata zaufania.

Jak myślicie, co na to wpływa? Moim zdaniem kłamstwo. Zawsze trzeba sobie wszystko wyjaśniać. A najlepiej, gdyby żadnych kłamstw nie było. Bo o jakim zaufaniu można mówić, jeżeli trzeba ważyć i oceniać każde słowo męża lub żony?

Jeszcze gorzej, gdy oboje kłamią. To już kompletnie wszystko niszczy. Myślałam, że rodzina mojej córki już się rozpadła i bardzo to przeżywałam, ale wszystko jakoś dziwnie się poukładało.

Córkę wychowywałam sama. Mąż zostawił mnie, kiedy byłam w ciąży. Przez 20 lat starałam się uczyć Ewę przyzwoitości i uczciwości. Szanować innych i samą siebie. Ale chyba opacznie zrozumiała moje lekcje.

W szkole uczyła się dobrze i była grzecznym dzieckiem. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że miałam z nią jakieś problemy. Nie potrzebowała nawet żadnych korepetycji. Sama doskonale zdała wszystkie egzaminy. Dostała się na studia. Chciała zostać nauczycielką w przedszkolu, a ja nie miałam nic przeciwko temu.

W wieku 25 lat powiedziała mi, że poznała miłość swojego życia i przedstawiła mi chłopaka. Był od niej starszy o rok, całkiem miły. Wyglądał na przyzwoitego, uczciwego, miał poczucie humoru. Trochę przypomniał ojca Ewy.

Miałam nadzieję, że nawet jeżeli jest do niego podobny, to będzie jednak trochę lepszy niż mój były mąż. Darek często do nas przychodził. Kupił sobie samochód, więc podwoził córkę do pracy.

Spotykali się przez kolejny rok. W końcu wydarzyło się coś, co mnie bardzo ucieszyło. Darek oświadczył się Ewie. Spotkałam się z jego rodzicami, żeby omówić przygotowania do ich ślubu.

Wesele było huczne i trochę drogie. No, ale oboje są jedynakami. Dlatego my, rodzice, postaraliśmy się najlepiej, jak potrafiliśmy.

Młodzi wprowadzili się do mnie. W końcu mieszkałam w trzypokojowym mieszkaniu, które miałam po babci. Nie było potrzeby, żeby błąkali się po wynajmowanych.

A na własne, oczywiście, nie było jeszcze pieniędzy. Po roku wzięli kredyt.

Pomagałam im przy przeprowadzce i urządzaniu ich gniazdka, teściowie Ewy również. Młoda rodzina przeprowadziła się do zupełnie nowego mieszkania swoich marzeń i tam zamieszkała.

Po dwóch latach Ewa urodziła moją wnuczkę Maję. Często im pomagałam, dopóki moja córka nie przyzwyczaiła się do roli matki.

Darek pracował i utrzymywał rodzinę. Co prawda, zaczęłam zauważać, że coś się między nimi nie za bardzo układa, ale nie chciałam o to pytać. Udawałam, że ​​wszystko jest w porządku.

Oni tak samo. Później dowiedziałam się, że Ewa podejrzewa Darka o zdradę. Zięć często kłamał co do tego, gdzie się akurat znajduje, a moja córka zaczęła to zauważać. Nie wtrącałam się, ale też wyczuwałam zdradę. Znam to z własnego doświadczenia.

Żal mi było córki. Nie rozumiałam, dlaczego tak się stało. Ale pewnego dnia wróciłam szybciej ze spaceru, bo było za zimno i wietrznie. Wnuczka zasnęła. Chciałam po cichu zabrać ją do domu. A tam zastałam moją Ewę – nie samą. Przyłapałam ich i już zupełnie nie wiedziałam, co robić.

Teraz żal mi Darka. Nie wiedziałam, jak zareagować. Nie chciałam zniszczyć ich rodziny. Postanowiłam w ogóle się nie wtrącać, bez względu na wszystko. Ale prawda i tak wyszła na jaw.

Myślałam, że moja wnuczka nie będzie miała pełnej rodziny, ale oni postanowili się pogodzić i o wszystkim zapomnieć. No cóż, i tak się, jak widać, zdarza. Ale jak będą teraz żyć bez zaufania?

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *