Córka rzadko dzwoniła do matki, a Teresa bardzo się cieszyła z każdego telefonu. Zazwyczaj Sylwia w skrócie opowiadała jej o swoich sprawach.
– Mamo, wszystko jest ok. Nie rozmawiam z Andrzejem, chociaż Diana chodzi do niego. Właściwie nie mam nic przeciwko temu, to jej ojciec. Płaci wysokie alimenty, a my bardzo potrzebujemy pieniędzy. Niedawno przemeblowałam mieszkanie i wydałam sporo gotówki, ale dajemy radę. Ja pracuję, Diana ma cały dzień zajęty. Do południa spędza go w szkole, a potem ma korepetycje z angielskiego i lekcje tańca. Bardzo za tobą tęsknimy. Ja nie będę mogła przyjechać, jestem zbyt zajęta pracą – mówiła przez telefon.
– Wszystko w porządku kochanie, rozumiem, buziaki dla Ciebie i mojej wnuczki.
Teresa siedziała na starej ławce i ze smutkiem patrzyła na chmury płynące po niebie. Czuła się samotna. Od dwóch lat nie widziała córki i wnuczki, a innych dzieci nie miała. Sylwię wychowywała z trudem, ale opłacała jej edukację w mieście, a potem pomogła kupić mieszkanie. Dziewczyna wyszła później za mąż, za kolegę ze studiów, ale ich małżeństwo trwało tylko cztery lata.
Córka Teresy mieszkała w Gdańsku, dosyć daleko, a ona nie miała pieniędzy na bilet. Już dawno sprzedała wszystkie swoje krowy i została jej tylko jedna, Anuszka. Z samotności często z nią rozmawiała i wydawało się, że ona wszystko rozumie, patrzyła bardzo uważnie swoimi dużymi, ciemnymi oczami.
Po namyśle, kobieta postanowiła sprzedać krowę, aby zobaczyć swoją córkę i wnuczkę. Ta decyzja nie była dla niej łatwa, uroniła nawet łzę, gdy oddawała ją komuś innemu, ponieważ przywiązała się do zwierzęcia. Jednak dostała dość pieniędzy, by kupić bilet i kilka prezentów, a nawet zostało jej trochę, by dać córce.
Nie uprzedziła Sylwii o swojej wizycie, chciała zrobić jej niespodziankę. Dziewczyna nie spodziewała się zobaczyć matki na progu i nie była zbyt szczęśliwa na jej widok. Jednak gdy tylko zobaczyła przyniesione pieniądze, natychmiast poprawił jej się humor.
Diana wróciła do domu późno, pocałowała babcię w policzek i poszła prosto do swojego pokoju. Następnego dnia, córka poszła do pracy, a wnuczka do szkoły i na dodatkowe zajęcia. Obydwie przychodziły do domu dopiero wieczorem. Kobieta cały dzień siedziała sama. Rano Sylwia powiedziała matce, że kupiła jej bilet powrotny.
Kiedy Teresa wróciła do domu z ciężkim sercem, zamknęła się w swoim domu i długo płakała.
