Pięć lat temu kupiliśmy z mężem dom, a stare mieszkanie postanowiliśmy wynajmować. Pół roku od zakupu domu, urodził sie nasz synek Maciek. Miałam wtedy 35 lat i to był już ostatni dzwonek na mcieżyństwo.
Przed narodzinami syna, oboje z mężem ciężko pracowaliśmy. Nasz dom udało nam się kupić z kredytem hipotecznym, który bedziemy spłacać jeszcze 10 lat. Mąż dostaje dobre premie na koniec roku, a ja pracuje na dwóch etatach, więc mimo wysokiej raty, żyjemy bez wyrzeczeń.
W tym roku pojechaliśmy na wakacje i oboje z Pawłem mamy samochody. Po prostu wiemy, jak liczyć pieniądze i mądrze je wydawać.
Moja młodsza siostra Agata, ma teraz dwadzieścia dziewięć lat, a szwagierka Ewa, trzydzieści trzy. Siostra mojego męża wyszła za mąż, gdy miała dwadzieścia lat, mają dwoje dzieci. Dwa lata temu, Agata również wyszła za mąż, po czym wraz z mężem poprosiła o zamieszkanie w naszym starym mieszkaniu.
– Nie martw się, zapłacimy czynsz i media. Chcemy po prostu zaoszczędzić pieniądze na własne mieszkanie. Gdzie indziej będziemy musieli płacić odstepne – powiedziała mi wtedy siostra.
Potem rozmawialiśmy z mężem, że i tak mieszkanie stoi puste, więc niech sobie w nim żyją. Przynajmniej nie będziemy musieli płacić czynszu. Agata była nam bardzo wdzięczna i powiedziała, że będą sumiennie wszystko opłacać, bo nie chcą być nikomu za nic dłużni.
Moja siostra i jej mąż postanowili poczekać z dziećmi do czasu zakupu własnego mieszkania. Mają jednak na to dużo czasu, nam narazie to mieszkanie nie jest potrzebne. Nasz syn ma dopiero cztery lata, może kiedyś bedzie dla niego.
Ostatnio mąż odwiedził matkę i wrócił od niej bardzo zły.
– Ewa odchodzi od męża – powiedział.
– No tak, to musiało się stać prędzej czy później, już tyle razy mu wybaczyła, że nadszedł czas, aby zakończyć to małżeństwo – powiedziałam mężowi.
Problem polegał na tym, że szwagierka kilka razy udowodniła mężowi zdradę, ale za każdym razem mu wybaczała, bo wierzyła, że sie poprawi. Do tego był ojcem jej dzieci.
Rozwód siostry męża komplikował fakt, że mieszkanie, w którym mieszkali, należało do jej małżonka, dostał je w spadku. Sprawa była bardzo poważna, ponieważ mąż powiedział jej, że spotkał kobietę swoich marzeń i poprosił żonę o wyprowadzenie się z domu razem z dziećmi.
– Dał Ewie dwa tygodnie na spakowanie rzeczy! – Powiedział wściekły Paweł.
– Więc co?
– Matka powiedziała, że do siebie jej nie przyjmie i żeby sama rozwiązała swoje problemy. Tłumaczyła sie przede mną, że od wielu lat mieszka sama i jest przyzwyczajona do ciszy. U niej jest za cisno na tyle osób, a po za tym dała jej kiedyś pieniądze na mieszkanie, to wolała kupić samochód, a teraz nie ma gdzie iść – mąż cytował słowa matki.
Może ktoś pomyśli, że słowa teściowej zabrzmiały bardzo okrutnie. Jednak dała już swojej córce przyzwoitą kwotę. Ona jednak zawsze żyła jednym dniem i nigdy nie myślała o przyszłości.
Ja podobnie jak moja teściowa, uważam, że spełniła swój macierzyński obowiązek wobec swojej córki. Dla mojego męża i dla mnie, nikt nie dał pieniędzy na zakup mieszkania. Jego matka zawsze mówiła, że mężczyzna powinien sam zarabiać.
Paweł zaproponował, abyśmy oddali Ewie nasze mieszkanie. Zaczął mnie przekonywać:
– Agata zrozumie, że Ewa jest w ciężkiej sytuacji. Musimy jej pomóc! Moja siostra nie ma z czego zapłacić za wynajmowane mieszkanie.
– Nie sądzisz, że to niesprawiedliwe? Teraz nie musimy płacić czynszu, a Twojej siostrze będziemy musieli wszystko opłacić – powiedziałam do męża.
– Musisz ją zrozumieć jako kobieta, teraz została sama z dziećmi i do tego nie pracuje.
Powiedziałam mu, że nie zgadzam się na taką zamianę, a mój mąż postanowił, że w takim razie wynajmie Ewie mieszkanie i za to zapłaci. Pokłóciliśmy się i przestałam z Pawłem rozmawiać. Co zrobimy dalej, nie mam pojęcia!
