„Chyba żartujesz! Oczywiście, że zmieniasz nazwisko!” – krzyczała moja teściowa w trakcie ślubu

Odkąd byłam nastolatką widziałam, że nie chcę wyjść za mąż. Byłam świadkiem jak małżeństwo zmieniło moją siostrę – z wiecznie uśmiechniętej dziewczyny stała się zestresowaną i wątpiącą w siebie osobą. Moi rodzice też nie radzili sobie w wieloletnim związku – wiecznie kłócili się o najdrobniejsze problemy.

Sprawy jednak skomplikowały się, gdy w ostatniej klasie liceum zaszłam w ciążę. Nie był to przelotny romans, bo spotykaliśmy się od trzech lat, ale nie mieliśmy w planach dziecka. Planowałam studia medyczne, ale w tej sytuacji marzenia musiały odejść na bok.

Wiedziałam, że mój chłopak nie jest dobrym materiałem na ojca i życiowego partnera. Kochałam go, ale nie dość, że był niezdarny, to na dodatek wszystko konsultował ze swoją mamą. Miał jednak dobre i serce i nie chował się przed odpowiedzialnością – z pełnym zaangażowaniem zaczął planować małżeństwo i nasze rodzicielstwo.

Zależało mi jedynie na ślubie cywilnym i ewentualnie skromnym obiedzie dla rodziny, teściowie jednak uparli się na „wspaniałe” wesele. Nie rozumiałam, po co wydawać tak duże sumy na zabawę, skoro można zaoszczędzić te pieniądze na wyprawkę dla dziecka. Nikt jednak nie chciał mnie słuchać. A teściowa sama wybrała salę weselną, sukienkę dla mnie i gości na przyjęcie głównie ze swojej rodziny.

Postanowiłam jednak postawić na swoim – nie poszłam na przymiarki sukni ślubnej ani do fryzjerki, którą mi umówiono. Kupiłam skromną białą sukienkę, a fryzurę zrobiła mi moja koleżanka. Teściowa była oburzona i krzyczała, że jestem niewdzięczna, a ja po prostu chciałam zdecydować w zgodzie ze swoim sercem.

Rozmawiałam z moim przyszłym mężem, że chcę zostać przy swoim nazwisku. On nie widział w tym problemu, zresztą jak z niczym, popierał każde moje zdanie. Szykując się do bycia głową rodziny ograniczył kontakt z mamą, co było mi bardzo na rękę. Wobec tego teściowa nie miała pojęcia o mojej decyzji.

Kiedy usłyszała o tym w Urzędzie Stanu Cywilnego krzyknęła na głos:

– Chyba żartujesz! Oczywiście, że zmieniasz nazwisko!

Resztę tego wieczoru przetrwałam dzięki wsparciu męża.

A nasze życie? Cóż, myślałam, że mąż będzie jedynie grał w gry komputerowe i biegał do mamy, a okazał się naprawdę wartościowym mężem, jak i odpowiedzialnym ojcem. Może nasze małżeństwo nie jest idealne, ale okazuje się, że wszystko zależy od ludzi, którzy je tworzą

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *